Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

27 lipca 2014

Summer Night Chic.

Tytuł notki nie przypadkowo nawiązuje do tego wpisu. Jako dodatki do klasycznej czarnej sukienki, wykorzystałam buty i torebkę z punktu nr 3. Choć zdjęcia powstały w letnie przedpołudnie, to strój będzie jak najbardziej odpowiedni na gorący letni wieczór. Elegancka czerń w letnim wydaniu sprawdzi się zarówno na spotkaniu ze znajomymi, randce, jak i na jednej z wielu imprez, którymi kusi nas miasto wieczorem.
 
Powyższe zdjęcia są efektem bardzo spontanicznego spotkania fotograficznego. Ładna pogoda i trochę wolnego czasu sprzyjają takim „wyskokom”. Zdjęcia powstały w jednym z moich ulubionych łódzkich parków – Parku Źródliska. Rower choć posłużył również jako rekwizyt, był po prostu moim środkiem transportu na miejsce. Choć muszę przyznać, że upał w czasie drogi dawał się we znaki, to zacieniony park jest doskonałym miejscem na odpoczynek.
 

 fot. Mateusz Pulit
Sukienka – szyta na miarę,
Sandałki – CCC,
Kapelusz, bransoletka – Pepco,
Rękawiczki – DIY,
Torebka – Allegro,
Okulary – Angela Jewellery.

20 lipca 2014

Retro Sunglasses.

Podobno pierwsze okulary przeciwsłoneczne wynaleziono około XII wieku w Chinach. Pierwsze w miarę współczesne okulary przeciwsłoneczne wprowadził w XVIII wieku niejaki James Ayscough, angielski optyk i wynalazca. Ale oczywiście w tym poście nie chodzi o ich niewątpliwy aspekt zdrowotny, ale o wygląd. 
Marlena Dietrich, lata 30 i typowe dla tej dekady okrągłe okulary.
Ava Gardner, nieco później i kształt oprawek zmienia się zupełnie.
Okulary przeciwsłoneczne są idealnym dodatkiem do każdego letniego (i nie tylko) stroju. Poza tym można się za nimi zwyczajnie schować. Niewyspana? Nieumalowana? Odpowiednie okulary sprawią, że każda dziewczyna może wyglądać jak gwiazda filmowa (tym bardziej, że one noszą je z tych samych powodów).
 
MM.
Audrey Hepburn w Śniadaniu u Tiffanego.

Jackie Kennedy Onassis - prawdziwa trendsetterka.
Przez dekady zmieniała się moda i zmieniały się kształty oprawek. Kto nie kojarzy kocich oprawek z lat 50, okularów oversize Jackie Kennedy, czy wreszcie słynnych lenonek? Dzisiejsza moda na retro sprawia, że z łatwością możemy kupić ciekawe wzory okularów w przystępnej cenie. I bawić się wizerunkiem :) Tylko spójrzcie, tak prezentowałam się zimą:
Tak wiosną:
 
A tak wyglądam latem :)
 
Okulary (od góry): Max Mara, I am, Angela Jewellery.

18 lipca 2014

Memento mori – fotografia pośmiertna.

Fotografia post mortem jest właściwie tak stara jak sama sztuka fotograficzna. Współcześnie trudno być może zrozumieć, dlaczego ludzie pragnęli uwiecznić na zdjęciu swoich bliskich tuż po ich śmierci. Dlaczego nie zrobili tego za ich życia? Czy kierowała nimi jakaś makabryczna potrzeba obcowania z umarłymi? Jak w przypadku wielu innych zwyczajów z przeszłości, aby zrozumieć fotografię post mortem, trzeba poznać czasy i zwyczaje tamtego okresu.
Na początku XIX wieku narodziła się dagerotypia, matka fotografii. W wyniku tego procesu fotograficznego na metalowej płytce otrzymywany był obraz, zwany dagerotypem. Dagerotyp, choć nie pozwalał na powielanie, nadal był dużo tańszy i szybszy niż zamówienie portretu u malarza portrecisty, dzięki czemu fotografia stała się dostępna dla niemal wszystkich warstw społecznych. Prawie równocześnie z powstaniem fotografii nadeszła epoka wiktoriańska, wraz z jej specyficznym podejściem do śmierci. Memento mori – pamiętaj o śmierci, bo śmierć jest zwykłą częścią życia i może przydarzyć się w każdej, najbardziej niespodziewanej chwili. W tamtym okresie rozwój cywilizacyjny, połączony ze słabo rozwiniętą medycyną i brakiem higieny, skutkował min. bardzo wysoką śmiertelnością wśród niemowląt i małych dzieci. Śmierć przychodziła często i nagle, zwykła gorączka u małego dziecka, mogła się skończyć tragicznie. Czasami zrozpaczonym rodzinom w przeciągu kilku dni nagle umierało kilkoro dzieci, a nie posiadali oni po nich nawet jednej pamiątki. Wtedy decydowano się na wykonanie tego typu zdjęć, aby zachować na zawsze choć małą cząstkę pamięci o swoich bliskich.
Pierwsze fotografie pośmiertne były zwykle portretami, bądź zdjęciami całej postaci zmarłego, które miały sprawiać wrażenie, że sportretowana osoba żyje tylko jest pogrążona we śnie. Z czasem zaczęto zdjęcia aranżować tak, aby zmarły wyglądał na osobę żywą. Oczy pozostawały otwarte, bądź były domalowywane na zdjęciu. Wraz z ciałem pozowały osoby żywe, matki trzymały zmarłe niemowlęta na ręku, starsze dzieci i dorośli byli sadzani na specjalnych krzesłach ze stelażem, które utrzymywały ciała w pionie. Na zdjęciu zbierały się całe rodziny, dzieci „trzymały” w rękach swoje ulubione zabawki, twarze malowano, tak aby pozbyć się nienaturalnej bladości. Często na zdjęciach trudno zobaczyć, kto właściwie był tam sportretowany po śmierci, a kto za życia. Właściwie, oglądając takie zdjęcie wyrwane z kontekstu, można się nawet nie domyślać, że oglądamy zdjęcia zwłok (radzę abyście przyjrzeli się uważniej starym rodzinnym albumom, jeśli takie posiadacie).
Choć, jak już wspominałam, zwyczaj ten obecnie wydaje się nieco makabryczny, to zdjęcia te nie powstawały ze spaczonych pobudek, wręcz przeciwnie. Były sposobem na poradzenie sobie z żałobą i upamiętnieniem oraz wyrazem szacunku dla zmarłych bliskich. Osób, które za życia nie mogły sobie pozwolić, bądź nie zdążyły zrobić sobie zdjęcia (w przypadku dzieci, trudno o zdjęcie za życia, bo długi czas naświetlania wymagał długiego bezruchu), po śmierci zasługiwały na ten ostatni gest ze strony swoich bliskich.
Wraz z upływem czasu, coraz częściej na zdjęciach pojawiali się zmarli w trumnie ozdobionej kwiatami, oczywiście w otoczeniu rodziny. Odchodzono zatem od „ożywienia” i upiększenia zmarłego, na rzecz realistycznej pamiątki z pogrzebu. Taki rodzaj fotografii kontynuowano również w XX w. I tak na zniszczonych, czarno białych fotografiach widzimy trumnę wraz z całą rodziną i znajomymi. Nierzadko na wsi, gdzie fotograf bywał z rzadka a fotografia była luksusem, widzimy całą wieś w odświętnych strojach skupioną wokół podestu z trumną. Ja sama, w rodzinnym archiwum mojej babci, widziałam takie pamiątkowe zdjęcie z pogrzebu mojej prababki – trumna, przy niej cała rodzina...
Zresztą zdjęcia pośmiertne w trumnie są nadal robione na całym świecie, choć dziś mają wartość raczej reporterską niż pamiątkową, to są kontynuacją wiktoriańskiej tradycji – czy tego chcemy, czy nie.
Jest jeszcze inna forma fotografii post mortem, która również jest popularna do dziś. Są to mianowicie zdjęcia prasowe oraz policyjne, głównie z miejsca zbrodni. O ile zdjęcia policyjne służą dokumentacji miejsca zbrodni i późniejszemu postępowaniu dowodowemu i ich charakter nie zmienił się od dekad, to zdjęcia prasowe goniły za sensacją i współcześnie bylibyśmy zszokowani jak krwawe były zdjęcia prasowe sprzed lat.
Pamiętacie może fotografa z filmu „Droga do zatracenia”? Postać grana przez Juda Law jest zawsze pierwsza na miejscu zbrodni i ma najlepsze zdjęcia... Cóż, fotograf sam jest zabójcą na zlecenie, nie waha się też dobić jeszcze żywej ofiary, tak aby móc zarobić na sprzedaży zdjęć. Nie wiem, na ile prawdziwa może to być postać, jednak prawdą jest, że pod koniec XIX i w pierwszej połowie XX wieku paparazzi byli często na miejscu zbrodni przed policją. I nie ma w tym żadnej tajemnicy, po prostu prasa, w przeciwieństwie do policji sowicie płaciła za informacje od naocznych świadków. Na pierwszych stronach gazet, również w Polsce, można było zobaczyć „jeszcze ciepłe”, podziurawione kulami ciała. Nie wierzycie? Poszukajcie w sieci zdjęć z masakry w dniu Św. Walentego, z zatrzymania Bonnie i Clyda albo ze sprawy Czarnej Dali. Krew się leje niczym w horrorze typu gore. Dziś po tak drastyczny przekaz nie sięgają nawet najgorsze brukowce, choć pewnie by chciały...
Tekst pierwotnie opublikowany w Mega*Zine Lost & Found
Wahałam się czy zamieścić ten tekst na blogu. Do publikacji skłoniło mnie to, że już kilkukrotnie na rożnych blogach vintage widziałam archiwalne zdjęcia śpiących dzieci, które wcale nie spały... I mam wrażenie, że autorzy tych blogów, nie do końca zdawali sobie z tego sprawę.
Nie zamieszczam dziś zdjęć, jeśli ktoś jest zainteresowany bardzo łatwo je znaleźć. Wujek Google pomoże.

3 lipca 2014

Summer chic.

Stworzenie letniego stroju w stylu retro i pin-up nie jest wcale trudne, ani drogie. Co więcej nie potrzeba do tego przepastnej szafy pełnej sukienek w grochy, czy pastelowych, zwiewnych strojów. Wystarczy kilka ciekawych akcentów, kilka dodatków, które dodadzą retro smaczku nawet zwykłym jeansom i t-shirtowi.

1. Hawajskie kwiaty.
Bodies in the sand,
tropical drink melting in your hand.
Styl hawajski kojarzy się letnio, wakacyjnie i kolorowo. Nie trzeba się od razu porywać na cały strój z takim wzorem, ale kwiaty orchidei we włosach dodadzą kolorytu każdej, nawet najprostszej sukience.
Sukienka Hell Bunny - Allegro.
Ozdoba do włosów - Cherry Bonbons Atelier
Sztuczne orchidee - Allegro

2. Marynarskie paski.
Styl marynarski sprawdzi się nad Bałtykiem, w St. Tropez, na żaglach i nawet w biurze ;) Połączenie granatu, czerwieni i bieli jest odpowiednie niemal na każdą okazję i wygląda niezwykle szykownie.
Torebka w paski - Allegro
Kostium kąpielowy - Change Lingerie
Okulary - Angela Jewellery


3. Wieczorny szyk.
Wystarczy klasyczna mała czarna, ale odpowiednie dodatki sprawią, że tak ubrana osobo będzie błyszczeć w ostatnich promieniach zachodzącego słońca...
Torebka z biglem - Allegro
Sandały - CCC
Pas - Kiss Me Deadly

27 czerwca 2014

Kostium kąpielowy w stylu retro

Na początku czerwca zaatakowały nas prawdziwe letnie upały. W taką pogodę, kto tylko może łapie ręcznik, zakłada kostium i pędzi nad wodę. No i właśnie docieramy do tematu odpowiedniego kostiumu kąpielowego. Jak co roku spędziłam sporo czasu wertując ofertę sklepów i producentów bielizny w poszukiwaniu idealnego kostiumu. A na ów ideał składają się dwa założenia: krój kostiumu musi nawiązywać do stylu retro oraz góra musi być dostępna w szerokiej rozmiarówce. A o jedno i drugie wcale nie tak łatwo. Zatem, jeśli nie jesteście miłośniczkami miniaturowych trójkącików przymocowanych nicią dentystyczną, zapraszam do obejrzenia kostiumów, które udało mi się wyszperać w sieci i są (bądź były całkiem niedawno) dostępne w polskich sklepach stacjonarnych i internetowych.
Panache Lucille
Panache Monroe
Panache Page

Panache Britt góra
Panache Britt jednoczęściowy
Panache Britt tył
Freya Fever
Dalia Roma

Dalia Roma jednoczęściowy
Change Havana

Change Miami
Osobom, które jak ja wybierają kostiumy dwuczęściowe podpowiem, że wcale nie trzeba kupować góry i dołu kostiumu od tego samego modelu. Można w ten sposób stworzyć własny, ciekawy zestaw, który niejednokrotnie wychodzi taniej (przyznaję, że zdarza mi się kompletować markową górę, z tanim dołem). Zobaczcie tylko, co można znaleźć na Allegro za bardzo niską cenę - dzięki czemu opłaca się kupić komplet dla samego dołu.
 

 

23 czerwca 2014

Polka dots na spacer.

Chyba żaden inny deseń nie kojarzy się tak letnio i dziewczęco, jak groszki. Groszki nieodzownie nasuwają również myśl o stylu pin up.
Historia tego wzoru sięga najprawdopodobniej połowy XIX wieku, wtedy groszki pojawiły się na Wyspach Brytyjskich. Swoją anielską nazwę „polka dots” zawdzięczają popularnemu tańcowi – polce, choć właściwie nie do końca wiadomo dlaczego. Groszki pojawiały się w modzie lat 30 i 40 tych. Jednak ten kobiecy deseń największą popularność zdobył w latach 50-tych. Ponieważ groszki od zawsze kojarzyły się z latem, były i są nadal popularnym deseniem na kostiumach kąpielowych – ten najbardziej znany zaprezentowała w latach 50 tych Marylin Monroe, a w latach 60 tych pojawił się znany po dziś dzień przebój „Itsy Bitsy Teenie Weenie Yellow Polka Dot Bikini”.

Na zdjęciach (wybaczcie jakość, zdjęcia ze spaceru – robione kartoflem…) prezentuję moją wersję niezobowiązującego stroju, idealnego na letni spacer, garden party, czy po prostu kawę z koleżanką. Wygodnie i bez długiego szykowania przed lustrem :)
Sukienka - Pretty Girl,
Okulary - I am,
Sandały - nn.

19 czerwca 2014

Who’s Gonna Drive Me Home?

Niedawno miałam przyjemność użyczyć swojego wizerunku do pewnego projektu dyplomowego. Krótko mówiąc pewnej majowej niedzieli pozowałam do zdjęcia, które wejdzie do cyklu zdjęć inspirowanych policyjnymi zdjęciami z dawnych lat. Przy okazji tej sesji, w ramach „zapłaty” za pozowanie powstało jeszcze kilka zdjęć nie związanych bezpośrednio z tematem pracy, choć oczywiście nadal w klimacie retro.
Wiosna i lato, to jak co roku czas, kiedy porzucam czerń, na rzecz kolorów. Zestawy z klasycznego retro przechodzą bardziej w pin – up. Cóż jest prostszego niż ołówkowa spódnica w panterkę i hawajski kwiat we włosach, i gotowe :)
W tle widać rusztowania - rewitalizacja w toku.
Zdjęcia powstały na zabytkowym Księżym Młynie, o którym nie raz pisałam już na blogu. Ten niesamowity zakątek miasta, stworzony przez fabrykanta – wizjonera, jako swoiste miasto w mieście, był przez wiele, wiele lat zaniedbywany przez kolejne władze Łodzi. Nareszcie doczekał się swojej drugiej szansy, budynki są w trakcie rewitalizacji, a w planach miasta, jest aby Księży Młyn stał się tzw. dzielnicą kreatywną. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy, ja w każdym razie trzymam kciuki, za to miejsce i jego mieszkańców.
Samochód do zdjęć użyczył oczywiście niezastąpiony Retro Pasjonat – Marcin.
Dobra, wcale nie jesteśmy tacy poważni :)
 fot. Jakub Kasica

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...