Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

21 marca 2015

Z wizytą u Scheiblera.



Udało mi się wreszcie zrealizować jedno z moich małych fotograficznych marzeń, mianowicie sesję w stylu jednego z moich ulubionych zdjęć Dity von Teese - w czarnym płaszczu, spomiędzy połów którego figlarnie wystaje noga w czarnej, oczywiście nylonowej pończosze. 


Wobec wiecznego braku czasu, wypad na zdjęcia ostatnio urasta dla mnie do rangi wydarzenia wymagającego wpisania w kalendarz z dużym wyprzedzeniem, ale udało się. Tłem sesji jest moja ulubiona łódzka dzielnica - Księży Młyn. Jednak tym razem zamiast nieco odrapanych murów zabytkowego osiedla domów robotniczych, wraz z fotografem wybraliśmy odnowioną fabrykę Scheiblera, w której obecnie znajdują się nowoczesne lofty.
Oprócz  pokazywanego tutaj ostatnio płaszcza, "cichymi bohaterami" stylizacji są okazyjnie zakupione szpilki (które niedawno przypadkiem odnalazłam we własnej szafie) i pończochy nylonowe fully fashioned z nietypowym wzmocnieniem stopy, tzw. manhattan heel. W ramach zabawy konwencją retro postarałam się, aby dodatki (okulary, rękawiczki) podobnie jak kołnierz i mankiety płaszcza, były w panterkę. Taka odrobina zamierzonego kiczu idealnie pasuje do stylu nowoczesnej pin up girl.
płaszcz - Ashley Coat Collectif Clothing, nylony - Eleganti FF, szpilki - Tk Maxx, cloche hat - modystka, okulary - I am, rękawiczki - Tesco F&F.

14 marca 2015

Stan permanentnego niedoczasu.



Niedawno przeczytałam, że słowo "niedoczas" po raz pierwszy zostało oficjalnie (w prasie drukowanej) użyte w 1954 r. Ten retro już wyraz idealnie opisuje stan, w jakim się ostatnio znajduję. Brak mi czasu na cokolwiek, wszędzie i zawsze się śpieszę, stoję w niekończących się korkach marnując cenny czas, spóźniam się, bądź wpadam na ostatnią chwilę. Ofiarą tego stanu rzeczy stał się też niestety blog, nie mam czasu napisać notki, ani tym bardziej zrobić zdjęć, ani nawet zajrzeć na zaprzyjaźnione blogi.
Wyjątkowo zdążyłam zrobić zdjęcie przed wyjściem.

Kiedy już jakimś cudem uda mi się znaleźć trochę czasu dla siebie, to oczywiście towarzyszy mi wieczny pośpiech i nerwówka. Jednak czasem okazuje się, że jak w tym starym powiedzeniu, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W zeszły weekend byłam na koncercie/przedstawieniu The Piaf Show w wykonaniu Anne Carrere w klubie Wytwórnia. Ponieważ jak zwykle przyjechałam na ostatnią chwilę i oczywiście musiał szukać wolnego miejsca, żeby zaparkować, weszłam na koncert chwilę po rozpoczęciu. Aby nie przeszkadzać pozostałym widzom, zamiast na widownię, zostałam skierowana na boczny balkon, który jak się okazało był niemal zupełnie pusty. I w ten sposób przez cały koncert czułam się, jakbym miała prywatną loggię w teatrze.  
Płaszcz jest dość ciepły, powiedziałabym, że zimowo-wiosenny i tak oto prezentuje się w świetle dziennym.

W czasie zimowych wyprzedaży udało mi się kupić płaszcz Ashley Coat marki Collectif Clothing. Ponieważ miałam jeszcze resztę gwiazdkowych pieniędzy a przecena była spora, nie zastanawiałam się ani chwili. No dobrze, chwilę się zastanawiałam - w końcu musiałam wybrać kolor. Płaszcz ma trzy wersje kolorystyczne: zieleń, czerwień i czerń. Zdecydowałam się na ten ostatni, ponieważ mam już czerwony płaszczyk Hell Bunny, a zielony nie pasuje zbytnio do reszty mojej szafy.
Dodatki na wieczorne wyjście.

 
Płaszcz - Ashley Coat Collectif Clothing, t-shirt - motokoszulki.pl, spódnica - Greta Vintage Store, buty - CCC, rękawiczki - F&F, toczek - handmade VG, torebka - Allegro.

3 marca 2015

Riwaa Nerona - retro projektantka z Pragi.



Przeglądając w poszukiwaniu inspiracji niezliczone strony internetowe, od czasu do czasu natrafiam na prawdziwe perełki. Tak było z projektantką o tajemniczym pseudonimie Riwaa Nerona. Na jednym z fotograficznych fanpage'y moją uwagę zwróciły piękne, klimatyczne (niczym kadry z filmu noir) zdjęcia. Dopiero po chwili doczytałam w opisie, że to zdjęcia promocyjne bielizny projektu Riwaa Nerona.
To co przede wszystkim zachwyciło mnie na stronie projektantki, to przepiękne gorsety i pasy do pończoch. Widać w nich ewidentnie fascynację stylem retro w mrocznym wydaniu, czyli takim jak lubię najbardziej.
Projektantka na stronie pisze o sobie, że nosić i szyć gorsety zaczęła około 2007 roku. Od tego czasu nieustannie pogłębia swoją wiedzę w tej dziedzinie. Ponieważ nie miała kierunkowego wykształcenia, początkowo uczyła się kroju i szycia oraz poznawała wady i zalety poszczególnych materiałów, metodą prób i błędów - tesując na własnym ciele. Teraz ma już formalne wykształcenie i zaufane grono klientów. Specjalizuje się w odzieży alternatywnej, w stylu retro, szyje także gorsety ślubne. 
Ceny jak na autorską odzież są przystępne. Gorset underbust to wydatek zaczynający się od 3.000 koron (około 450 zł), overbust to minimum 3.600 (550 zł), natomiast pasy do pończoch to wydatek około 1.000 koron (150 zł). Oczywiście zakładam, że to ceny bazowe, za wszystkie ponadstandardowe dodatki (typu pas na 10 podwiązek) trzeba będzie dopłacić. 


Poniżej zamieszczam krótką opinię o zakupie pasa do pończoch marki Riwaa Nerona napisaną przez Karolinę, znajomą modelkę plus size, która o istnieniu sklepu dowiedziała się z mojego fanpage'a (Lady in black - gdyby ktoś chciał zajrzeć):

"Od dawna przymierzałam się do kupna mojego pierwszego garter belt (pas zapinany z tyłu) i po długim zastanowieniu padło na czeską projektantkę Riwaa Nerona. Pas skusił mnie swoją prostotą i grubymi podwiązkami (cienkie paseczki przy masywnych udach moim zdaniem są mało efektowne). Cena jak na polskie warunki jest przystępna (ok. 172 zł z przesyłką). Pomimo, że fanpage jak i strona prowadzone są po czesku, kontakt w języku angielski był bezproblemowy. Pas szyty jest na wymiar, czas realizacji to 14 dni. Płatność w chwili obecnej to PayPal. Pas przyszedł ładnie zapakowany z paragonem i osobistą karteczką od Riwy. Po rozpakowaniu paczki obawiałam się, że pas będzie za mały, jednak okazało się, że jest w sam raz. Zapinany na 5 haftek z tyłu (jest też opcja na mniejszą ilość). Śliczne małe kokardki i obszycia dodają mu uroku i nie psują prostoty. Niestety nie miałam jeszcze okazji na dłuższe testy, ale z nadejściem wiosny z pewnością to nadrobię."
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...