Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

25 sierpnia 2014

Udane zakupy to udane wakacje.

Ten jakże trafny slogan reklamowy powitał mnie przy wjeździe do nadmorskiej mieścinki – miejsca mojego urlopu. Choć oczywiście w pierwszej chwili obśmiałam się jak norka, no bo przecież nie po to jechałam pół Polski nad morze, żeby teraz zakupy robić zamiast wypoczywać na brzegu. Rzeczywistość zweryfikowała jednak moje podejście do tematu, bo naprędce kupiona kurtka okazała się najbardziej trafioną rzeczą pod słońcem (a raczej pod sztormowym wiatrem). A z kurtką jeszcze bluza i t-shirt, no dobra dwa t-shirty (na usprawiedliwienie dodam, że ceny były więcej niż zachęcające – obniżka obniżki ceny na zakończenie sezonu). Letnia wyprzedaż w Croppie trafiła w mój gust, kurtka bejsbolówka i upiorna koszulka okazały się idealnym strojem inspirowanym rockabilly.
Ale wakacje były udane nie z powodu zakupów, tylko dobrego nastawienia i dobrej pogody. Miłośniczki smażenia się na słońcu byłyby zapewne zawiedzione, ale ja byłam szczęśliwa. Było trochę słońca, trochę wiatru i odrobina deszczu. Były też parawany, grajdołki na plaży i rybki w smażalni (flądry podobno nawet prosto z kutra). 
Moje wakacyjne zauroczenie hawajskimi wzorami zaowocowało zakupem kostiumu kąpielowego w... Biedronce! A kiedy jeszcze w tej jakże ekskluzywnej sieci handlowej dokupiłam pareo z tym samym motywem za około 10 zł to osiągnęłam pełnię wakacyjnego szczęścia.
No i była dobra wakacyjna lektura – nie zbyt ciężka, za to wciągająca – w sam raz, żeby się odprężyć. Jak co roku, niemal pierwsze kroki po przyjeździe na miejsce skierowałam do kramu z książkami. Zwykle nie zabieram ze sobą lektury, tylko kupuję coś na miejscu, w zależności od nastroju. W poprzednich latach była to m.in. trylogia Millennium Stiega Larssona czy Public Enemies Bryana Burrough. W tym roku nie miałam czasu na zbyt obszerną lekturę, ani ochoty na zbyt wymagającą, więc zdecydowałam się na retro kryminał. Ucieczka z Festung Breslau Andrzeja Ziemiańskiego okazała się lekturą idealną na lato. Nie tak mroczną i zagmatwaną jak książki Marka Krajewskiego (które nota bene uwielbiam), ale i nie tak lekką jak powieści Konrada Lewandowskiego. To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i pewnie nie ostatnie.
Było nawet trochę „pracy”, tzn. wykroiłam trochę czasu na sesję zdjęciową. Jej efekty zobaczycie w kolejnym poście.
Moje zakupy.
Pyszności, za którymi tęsknię.
A tu dowód, że nie tylko leżałam, jadłam i czytałam ;)
Kurtka, koszulka z zombiakami - Cropp %,
Koszulka Devil, torba - Allegro,
Spodnie, sandały - nn,
Kostium, pareo - Biedronka.



8 sierpnia 2014

Hot as Hell! - Hawaiian Dress

Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie...

Nie bacząc na upał i pot płynący po plecach dotarłam na miejsce i sukienka z tej notki doczekała się wreszcie godnej oprawy zdjęciowej. 
Hawaje to archipelag wysp wulkanicznych na Oceanie Spokojnym. Ich ciepły zwrotnikowy klimat sprzyja bujnej roślinności, stąd jednym z symboli Hawajów stał się kwiat hibiskusa. Hawajski styl stał się też jednym z motywów przewijających się w stylizacjach pin up, co skrupulatnie wykorzystała marka Hell Bunny, wypuszczając tę właśnie sukienkę w stylu lat 50tych, z wzorem w pin up girls i hawajskie kwiaty. Ja swój strój uzupełniłam sandałami w czerwone kwiaty kupionymi na przecenie (wyprzedaże w sklepach z obuwiem to zuo, które rujnuje moje finanse) oraz uroczą spinką do włosów od Cherry Bonbons Atelier.
 
Sukienka - Hell Bunny, Allegro,
Spinka -  Cherry Bonbons Atelier,
Halka - Allegro,
Buty - CCC %,
Pasek, okulary - nn.
A oto pies - pomocnik fotografa ;)
fot. Mateusz Pulit


5 sierpnia 2014

Przechadzka w stylu retro.

Niedawno Łódź świętowała swoje 591 urodziny. Z tej okazji przygotowano sporo atrakcji, m.in. dni otwarte w kilku ciekawych miejscach, na co dzień niedostępnych dla odwiedzających oraz spacery tematyczne ulicą Piotrkowską. Ja wybrałam się na oprowadzanie pod wdzięcznym tytułem: „Uważaj na Ślepego Maksa i inne niespodzianki w zakamarkach Piotrkowskiej” i choć o samym Maksie (czyli Menachemie Bornsztajnie, szefie łódzkiego przedwojennego świata przestępczego) było jak na lekarstwo, to spacer po starych podwórkach, na których miejscami czas się zatrzymał, był niezwykle ciekawy. Szkoda tylko, że świeżo odnowiona Piotrkowska tak rzadko tętni życiem, a większość podwórek jest straszliwie zaniedbana.
W bramie przy Piotrkowskiej.
Kawiarnia przy ul. Moniuszki.
Przy okazji, razem ze znajomym fotografem – miłośnikiem fotografii analogowej, zatrzymaliśmy się na chwilę w przytulnej retro kafejce przy ul. Moniuszki (cytując wiki: dawny pasaż Ludwika Meyera z neorenesansowymi willami zaprojektowanymi przez Hilarego Majewskiego w latach 1883-1885. Pasaż powstał jako jedyna w Łodzi prywatna ulica, zamknięta dla ruchu publicznego, odchodząca od ulicy Piotrkowskiej). I tak oto, w wątłym świetle ostatnich promieni letniego słońca powstały te zdjęcia.
Bluzka - H&M, Allegro,
Spódnica - szyta na miarę,
Sandałki, bransoletka - nn.

1 sierpnia 2014

Strawberries Cherries and an Angel's Kiss in Spring

Właśnie mija połowa wakacji. Latem czas zupełnie inaczej płynie, jakby szybciej. Letnie dni i wieczory przepływają jeden za drugim, jeszcze nie zdążyłam zacząć w pełni cieszyć się latem, a tu już sierpień. Kiedy to się stało?
Pochwalę się, że korzystając ze sprzyjających okoliczności przyrody jeżdżę ostatnio do pracy rowerem. To cudowna odmiana od stania w korkach i duchoty w zatłoczonych autobusach. A ponieważ niedawno wybudowali mi ścieżkę rowerową pod nosem, to dojazd mam naprawdę komfortowy i jadę niemal tyle samo czasu, co wcześniej (tylko bez nerwów na spóźniony tramwaj/autobus).
 
 A przechodząc do meritum – czyli ubrań. Jak już pisałam, latem przeprosiłam się z kolorami, co więcej – przeprosiłam się również z wzorami. A nawet bardzo je polubiłam. I tak zostałam fanką wisienek, a ponieważ nie lubię półśrodków, to z wisienkowym wzorem zakupiłam: bluzkę, buty i torebkę. Bo tak.
Bluzka, buty - H&M, Allegro,
Torebka - % Centro,
Spodnie - nn,
Opaska na włosy - Allegro,
Okulary - Angela Jewellery.

27 lipca 2014

Summer Night Chic.

Tytuł notki nie przypadkowo nawiązuje do tego wpisu. Jako dodatki do klasycznej czarnej sukienki, wykorzystałam buty i torebkę z punktu nr 3. Choć zdjęcia powstały w letnie przedpołudnie, to strój będzie jak najbardziej odpowiedni na gorący letni wieczór. Elegancka czerń w letnim wydaniu sprawdzi się zarówno na spotkaniu ze znajomymi, randce, jak i na jednej z wielu imprez, którymi kusi nas miasto wieczorem.
 
Powyższe zdjęcia są efektem bardzo spontanicznego spotkania fotograficznego. Ładna pogoda i trochę wolnego czasu sprzyjają takim „wyskokom”. Zdjęcia powstały w jednym z moich ulubionych łódzkich parków – Parku Źródliska. Rower choć posłużył również jako rekwizyt, był po prostu moim środkiem transportu na miejsce. Choć muszę przyznać, że upał w czasie drogi dawał się we znaki, to zacieniony park jest doskonałym miejscem na odpoczynek.
 

 fot. Mateusz Pulit
Sukienka – szyta na miarę,
Sandałki – CCC,
Kapelusz, bransoletka – Pepco,
Rękawiczki – DIY,
Torebka – Allegro,
Okulary – Angela Jewellery.

20 lipca 2014

Retro Sunglasses.

Podobno pierwsze okulary przeciwsłoneczne wynaleziono około XII wieku w Chinach. Pierwsze w miarę współczesne okulary przeciwsłoneczne wprowadził w XVIII wieku niejaki James Ayscough, angielski optyk i wynalazca. Ale oczywiście w tym poście nie chodzi o ich niewątpliwy aspekt zdrowotny, ale o wygląd. 
Marlena Dietrich, lata 30 i typowe dla tej dekady okrągłe okulary.
Ava Gardner, nieco później i kształt oprawek zmienia się zupełnie.
Okulary przeciwsłoneczne są idealnym dodatkiem do każdego letniego (i nie tylko) stroju. Poza tym można się za nimi zwyczajnie schować. Niewyspana? Nieumalowana? Odpowiednie okulary sprawią, że każda dziewczyna może wyglądać jak gwiazda filmowa (tym bardziej, że one noszą je z tych samych powodów).
 
MM.
Audrey Hepburn w Śniadaniu u Tiffanego.

Jackie Kennedy Onassis - prawdziwa trendsetterka.
Przez dekady zmieniała się moda i zmieniały się kształty oprawek. Kto nie kojarzy kocich oprawek z lat 50, okularów oversize Jackie Kennedy, czy wreszcie słynnych lenonek? Dzisiejsza moda na retro sprawia, że z łatwością możemy kupić ciekawe wzory okularów w przystępnej cenie. I bawić się wizerunkiem :) Tylko spójrzcie, tak prezentowałam się zimą:
Tak wiosną:
 
A tak wyglądam latem :)
 
Okulary (od góry): Max Mara, I am, Angela Jewellery.

18 lipca 2014

Memento mori – fotografia pośmiertna.

Fotografia post mortem jest właściwie tak stara jak sama sztuka fotograficzna. Współcześnie trudno być może zrozumieć, dlaczego ludzie pragnęli uwiecznić na zdjęciu swoich bliskich tuż po ich śmierci. Dlaczego nie zrobili tego za ich życia? Czy kierowała nimi jakaś makabryczna potrzeba obcowania z umarłymi? Jak w przypadku wielu innych zwyczajów z przeszłości, aby zrozumieć fotografię post mortem, trzeba poznać czasy i zwyczaje tamtego okresu.
Na początku XIX wieku narodziła się dagerotypia, matka fotografii. W wyniku tego procesu fotograficznego na metalowej płytce otrzymywany był obraz, zwany dagerotypem. Dagerotyp, choć nie pozwalał na powielanie, nadal był dużo tańszy i szybszy niż zamówienie portretu u malarza portrecisty, dzięki czemu fotografia stała się dostępna dla niemal wszystkich warstw społecznych. Prawie równocześnie z powstaniem fotografii nadeszła epoka wiktoriańska, wraz z jej specyficznym podejściem do śmierci. Memento mori – pamiętaj o śmierci, bo śmierć jest zwykłą częścią życia i może przydarzyć się w każdej, najbardziej niespodziewanej chwili. W tamtym okresie rozwój cywilizacyjny, połączony ze słabo rozwiniętą medycyną i brakiem higieny, skutkował min. bardzo wysoką śmiertelnością wśród niemowląt i małych dzieci. Śmierć przychodziła często i nagle, zwykła gorączka u małego dziecka, mogła się skończyć tragicznie. Czasami zrozpaczonym rodzinom w przeciągu kilku dni nagle umierało kilkoro dzieci, a nie posiadali oni po nich nawet jednej pamiątki. Wtedy decydowano się na wykonanie tego typu zdjęć, aby zachować na zawsze choć małą cząstkę pamięci o swoich bliskich.
Pierwsze fotografie pośmiertne były zwykle portretami, bądź zdjęciami całej postaci zmarłego, które miały sprawiać wrażenie, że sportretowana osoba żyje tylko jest pogrążona we śnie. Z czasem zaczęto zdjęcia aranżować tak, aby zmarły wyglądał na osobę żywą. Oczy pozostawały otwarte, bądź były domalowywane na zdjęciu. Wraz z ciałem pozowały osoby żywe, matki trzymały zmarłe niemowlęta na ręku, starsze dzieci i dorośli byli sadzani na specjalnych krzesłach ze stelażem, które utrzymywały ciała w pionie. Na zdjęciu zbierały się całe rodziny, dzieci „trzymały” w rękach swoje ulubione zabawki, twarze malowano, tak aby pozbyć się nienaturalnej bladości. Często na zdjęciach trudno zobaczyć, kto właściwie był tam sportretowany po śmierci, a kto za życia. Właściwie, oglądając takie zdjęcie wyrwane z kontekstu, można się nawet nie domyślać, że oglądamy zdjęcia zwłok (radzę abyście przyjrzeli się uważniej starym rodzinnym albumom, jeśli takie posiadacie).
Choć, jak już wspominałam, zwyczaj ten obecnie wydaje się nieco makabryczny, to zdjęcia te nie powstawały ze spaczonych pobudek, wręcz przeciwnie. Były sposobem na poradzenie sobie z żałobą i upamiętnieniem oraz wyrazem szacunku dla zmarłych bliskich. Osób, które za życia nie mogły sobie pozwolić, bądź nie zdążyły zrobić sobie zdjęcia (w przypadku dzieci, trudno o zdjęcie za życia, bo długi czas naświetlania wymagał długiego bezruchu), po śmierci zasługiwały na ten ostatni gest ze strony swoich bliskich.
Wraz z upływem czasu, coraz częściej na zdjęciach pojawiali się zmarli w trumnie ozdobionej kwiatami, oczywiście w otoczeniu rodziny. Odchodzono zatem od „ożywienia” i upiększenia zmarłego, na rzecz realistycznej pamiątki z pogrzebu. Taki rodzaj fotografii kontynuowano również w XX w. I tak na zniszczonych, czarno białych fotografiach widzimy trumnę wraz z całą rodziną i znajomymi. Nierzadko na wsi, gdzie fotograf bywał z rzadka a fotografia była luksusem, widzimy całą wieś w odświętnych strojach skupioną wokół podestu z trumną. Ja sama, w rodzinnym archiwum mojej babci, widziałam takie pamiątkowe zdjęcie z pogrzebu mojej prababki – trumna, przy niej cała rodzina...
Zresztą zdjęcia pośmiertne w trumnie są nadal robione na całym świecie, choć dziś mają wartość raczej reporterską niż pamiątkową, to są kontynuacją wiktoriańskiej tradycji – czy tego chcemy, czy nie.
Jest jeszcze inna forma fotografii post mortem, która również jest popularna do dziś. Są to mianowicie zdjęcia prasowe oraz policyjne, głównie z miejsca zbrodni. O ile zdjęcia policyjne służą dokumentacji miejsca zbrodni i późniejszemu postępowaniu dowodowemu i ich charakter nie zmienił się od dekad, to zdjęcia prasowe goniły za sensacją i współcześnie bylibyśmy zszokowani jak krwawe były zdjęcia prasowe sprzed lat.
Pamiętacie może fotografa z filmu „Droga do zatracenia”? Postać grana przez Juda Law jest zawsze pierwsza na miejscu zbrodni i ma najlepsze zdjęcia... Cóż, fotograf sam jest zabójcą na zlecenie, nie waha się też dobić jeszcze żywej ofiary, tak aby móc zarobić na sprzedaży zdjęć. Nie wiem, na ile prawdziwa może to być postać, jednak prawdą jest, że pod koniec XIX i w pierwszej połowie XX wieku paparazzi byli często na miejscu zbrodni przed policją. I nie ma w tym żadnej tajemnicy, po prostu prasa, w przeciwieństwie do policji sowicie płaciła za informacje od naocznych świadków. Na pierwszych stronach gazet, również w Polsce, można było zobaczyć „jeszcze ciepłe”, podziurawione kulami ciała. Nie wierzycie? Poszukajcie w sieci zdjęć z masakry w dniu Św. Walentego, z zatrzymania Bonnie i Clyda albo ze sprawy Czarnej Dali. Krew się leje niczym w horrorze typu gore. Dziś po tak drastyczny przekaz nie sięgają nawet najgorsze brukowce, choć pewnie by chciały...
Tekst pierwotnie opublikowany w Mega*Zine Lost & Found
Wahałam się czy zamieścić ten tekst na blogu. Do publikacji skłoniło mnie to, że już kilkukrotnie na rożnych blogach vintage widziałam archiwalne zdjęcia śpiących dzieci, które wcale nie spały... I mam wrażenie, że autorzy tych blogów, nie do końca zdawali sobie z tego sprawę.
Nie zamieszczam dziś zdjęć, jeśli ktoś jest zainteresowany bardzo łatwo je znaleźć. Wujek Google pomoże.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...