Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

30 września 2014

Babie lato w paski.

Choć w kalendarzu już jesień, to na termometrze jeszcze lato. Nie upalne, ale za to bardzo przyjemne babie lato.
Dlatego na ciepłe popołudnia i weekendowe spacery mogę się nadal ubierać w wakacyjne stroje. I tak jak w czasie upałów w moim stroju dominowały wisienki (były nawet na butach i torbie - można sprawdzić), tak teraz królują marynarskie paski. Chyba tęsknię do nadmorskich spacerów...

No i tak właśnie wyglądam, trochę w stylu rockabilly, trochę bardziej sportowo. Bo właściwie kto powiedział, że zawsze musi być w sukience i na szpilkach ;)
Poniżej rzut oka na detale:
Kurtka, t-shirt - Cropp %,
Baleriny - CCC %,
Jeansy - F&F %,
Torba, opaska - Allegro.

22 września 2014

W co się ubrać do teatru?

Wraz z nieubłaganym końcem lata nadchodzi inauguracja sezonu artystycznego. Po wakacyjnej przerwie teatry i inne przybytki sztuki otwierają swoje podwoje, racząc nas premierowymi przedstawieniami. I tu pojawia się pewien problem. Nie, nie które przedstawienie/koncert wybrać, albo przynajmniej nie tylko ;) Pojawia się zawsze aktualne pytanie w co się ubrać.
Przysięgam, że kiedyś sobie sprawię taki strój!
Pytanie o tyle istotne, że właściwie nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od okoliczności. Inaczej przecież ubierzemy się do offowego teatru ukrytego w podziemiach starej kamienicy a inaczej do teatru narodowego, inaczej na zwykłe przedstawienie i inaczej na premierę, inaczej do opery i do teatru muzycznego itd. itp. Zatem jak się ubrać? 
Moja odpowiedź brzmi - stosownie do okazji. Czyli najpierw wypada sprawdzić na co właściwie i gdzie idziemy. Nie tylko tytuł sztuki, ale i rangę teatru oraz przedstawienia. Na premierę, szczególnie do opery, czy teatru z tradycjami, ubierzmy się o ton bardziej elegancko niż na "normalny" spektakl, ale bez przesady. I nie chodzi zaraz o balową suknię, czy garsonkę po babci. Każdy znajdzie coś dla siebie, ważne, żeby czuć się komfortowo. Poniżej przedstawiam kilka propozycji, eleganckich, ale nie nudnych. Nieprzypadkowo wybrałam Ditę, choć kojarzy się z kabaretem, czyli rozrywką bardziej plebejską, to jej stroje są idealnie dobrane na każde wyjście. 
Dla odmiany na przedstawienie niezależnego teatru, czy widowisko plenerowe, radzę ubrać się przede wszystkim wygodnie i bez zadęcia. Nigdy nie wiadomo, co nas może spotkać i czy nie będziemy stać w mokrej trawie, w którą zapadną się szpilki, albo czy nie będziemy siedzieć na ławkach ze starych palet, które szybko rozprawią się z eleganckimi pończochami ;) 
Teatr na dachu - NYC.
Czego zatem nie robić? Ja osobiście nie znoszę w takich sytuacjach niechlujstwa. I z przykrością muszę przyznać, że celują w nim niestety panowie. Zdarzyło mi się widzieć pana w średnim wieku w filharmonii w dżinsach tak wytartych na kolanach, jakby wcześniej froterował tam posadzkę. Nie wyglądał awangardowo, tylko byle jak. Razi mnie też sytuacja kiedy elegancko ubranej dziewczynie towarzyszy chłopak w t-shircie i dżinsach. Sorry stary, ale mogłeś bardziej się postarać :( Nie raz już słyszałam argument "Przecież, czy siedzę w teatrze w podartych dżinsach, czy we fraku, przedstawienie odbieram tak samo. I co właściwie kogo obchodzi, w co się ubieram?" No niezupełnie, decydując się na wyjście między ludzi, decydujemy się też na przestrzeganie pewnych ogólnie przyjętych zasad. Bo w takim razie dlaczego nie przyjść w kapciach i piżamie, w końcu odbiór sztuki będzie taki sam... 
Edward - książę Windsor - niedościgniony wzór elegancji.
A wy co sądzicie na ten temat?
A może strój jakiegoś widza, szczególnie zapadł wam w pamięć?

14 września 2014

Pin Up & Burlesque Party vol. 4

Już niedługo, w sobotę 18 października, w gościnnych progach klubu Scenografia odbędzie się czwarta odsłona imprezy sygnowanej przez Lady in black oraz Vintage Girl - Pin Up & Burlesque Party vol. 4.
Wystąpią:

Greta Qamar (BERLIN)
Zaciera granice między estetyką art nouveau, fantazjami z Baśni 1001 nocy oraz burleską. Jej występy łączą w sobie orientalne piękno i składają hołd historycznej sztuce burleski.
Wprowadzają do zmysłowej sfery fantazji - czasem mrocznej i tajemniczej, czasem eterycznej i romantycznej. Urodzona w Berlinie - mieście kabaretów, rewii i spektakli - pozostała pod wpływem tego pięknego, zwariowanego i pełnego sztuki miejsca.
 Red Juliette
Jej przygoda z tańcem rozpoczęła się we wczesnym dzieciństwie. Zaczynając od nauki tańca musicalowego, przez wiele lat zdobywała doświadczenie w różnych technikach: broadway jazz, latino, taniec nowoczesny i oczywiście burleska. Z sukcesami występuje na polskich i zagranicznych scenach. Brała udział w największych europejskich festiwalach burleski. 
 Rose de Noir
Łódzka performerka, dla której burleska stała się już nieodzownym elementem życia, obecnym w każdym jego wymiarze od kuchni po garderobę. Zakochana z stylu retro, zwolenniczka estetyki lat 30-stych i 40-stych gdzie kobieta mogła pozwolić sobie na bycie damą.
W swoich pokazach łączy klasyczną burleskę z neo burlesque gdzie wykorzystuje różne techniki taneczne i sceniczne takie jak balet, aerial dance, kabaret, odrobinę magii i … sami musicie zobaczyć.

Dirty Lilly 
W burlesce zakochała się 3 lata temu. Inspiruje się muzyką, a w szczególności rockiem i grunge. Uwielbia połączenie rockowego brudu i dziewczęcej niewinności. Jej numery to mix alkoholu, papierosów, łez i czerwonej szminki. Lubi performance, który daje do myślenia. 

Scena Otwarta:
Santa Evita
Od dłuższego czasu obserwująca świat burleski, w końcu postanowiła wkroczyć w jego kręgi. Dotychczas znana jako ciasno zagorsetowana modelka alternatywna, inspirująca się wszystkim co piękne i niecodzienne. Posądzana o to, że jest jedynie porcelanową figurką, spróbuje pokazać, że nie tylko potrafi się ruszać, ale także tańczy na scenie.
Grotesque Bel Air 
Są dwie. Nazywają się Grotesque Bel Air i są pierwszym w Polsce kolektywem z pogranicza burleski, cabaretu i klimatu dark! Są przewrotne jak ich nazwa, łączą występy z dobrą zabawą i wszystko traktują z przymrużeniem oka. Kochają taniec, pin-up i muzykę dark independent. A ponieważ wszystko to kochają po równo, udowadniają, że nie ma rzeczy niemożliwych i wszystko da się połączyć i przekuć w świetny show oraz dobrą zabawę. 


O stronę muzyczną imprezy zadbają niezrównany DJ Oldstyle oraz Mike Gowin & Million In Cash Band.
Mike Gowin
Warszawski wokalista/gitarzysta, który buduje swój styl czerpiąc z amerykańskiej muzyki lat 1940-1960. Aktywnie działający od 2008 roku, zagrał około 1.000 koncertów, występując na festiwalach i w klubach w całej Polsce oraz poza granicami kraju. Występuje solowo, przy akompaniamencie drugiego gitarzysty oraz ze swoim Million In Cash Band, z którym przez 2 lata występował regularnie w warszawskim Hard Rock Cafe, grając materiał autorski oraz interpretując na swój styl klasyczne standardy rock’n’rollowe.

To oczywiście nie koniec atrakcji ;) Resztę przedstawię w kolejnym poście, a niecierpliwych zapraszam na stronę wydarzenia na fb.  

31 sierpnia 2014

Pożegnanie wakacji - sesja nad morzem.

fot. Michał Słupczewski
W związku z symbolicznym pożegnaniem lata, jakim co roku jest koniec wakacji (bo kto by się przejmował kalendarzem) wrzucam zdjęcia z nadmorskiej sesji zdjęciowej. Choć jak już pisałam pogoda na urlopie nie sprzyjała zbytnio plażowaniu (w sensie leżenia i smażenia na skwarkę), to dni były słoneczne a wzburzone morze bardzo malownicze. 

Pomimo silnego wiatru udało nam się wspólnie z Michałem, fotografem „lokalsem”, zrobić zdjęcia, z których jestem bardzo zadowolona. Choć przyznaję, że moja fryzura nie przetrwała nawet pięciu minut :( Natomiast z sesji obydwoje wróciliśmy mokrzy. I tylko ja przezornie miałam się w co przebrać.
To już ostatni wpis nawiązujący do tego postu. Na początku wakacji napisałam, że można za niewielką sumę dodać letniego szyku wakacyjnym strojom. Przez całe lato korzystałam z przedstawionych wtedy zestawów, na zamieszczonych zdjęciach możecie zobaczyć dwa kostiumy kąpielowe: w marynarskie paski i w hawajskie kwiaty.
Zatem z wakacyjnymi strojami żegnam się na rok i zabieram za kompletowanie jesiennej szafy.

25 sierpnia 2014

Udane zakupy to udane wakacje.

Ten jakże trafny slogan reklamowy powitał mnie przy wjeździe do nadmorskiej mieścinki – miejsca mojego urlopu. Choć oczywiście w pierwszej chwili obśmiałam się jak norka, no bo przecież nie po to jechałam pół Polski nad morze, żeby teraz zakupy robić zamiast wypoczywać na brzegu. Rzeczywistość zweryfikowała jednak moje podejście do tematu, bo naprędce kupiona kurtka okazała się najbardziej trafioną rzeczą pod słońcem (a raczej pod sztormowym wiatrem). A z kurtką jeszcze bluza i t-shirt, no dobra dwa t-shirty (na usprawiedliwienie dodam, że ceny były więcej niż zachęcające – obniżka obniżki ceny na zakończenie sezonu). Letnia wyprzedaż w Croppie trafiła w mój gust, kurtka bejsbolówka i upiorna koszulka okazały się idealnym strojem inspirowanym rockabilly.
Ale wakacje były udane nie z powodu zakupów, tylko dobrego nastawienia i dobrej pogody. Miłośniczki smażenia się na słońcu byłyby zapewne zawiedzione, ale ja byłam szczęśliwa. Było trochę słońca, trochę wiatru i odrobina deszczu. Były też parawany, grajdołki na plaży i rybki w smażalni (flądry podobno nawet prosto z kutra). 
Moje wakacyjne zauroczenie hawajskimi wzorami zaowocowało zakupem kostiumu kąpielowego w... Biedronce! A kiedy jeszcze w tej jakże ekskluzywnej sieci handlowej dokupiłam pareo z tym samym motywem za około 10 zł to osiągnęłam pełnię wakacyjnego szczęścia.
No i była dobra wakacyjna lektura – nie zbyt ciężka, za to wciągająca – w sam raz, żeby się odprężyć. Jak co roku, niemal pierwsze kroki po przyjeździe na miejsce skierowałam do kramu z książkami. Zwykle nie zabieram ze sobą lektury, tylko kupuję coś na miejscu, w zależności od nastroju. W poprzednich latach była to m.in. trylogia Millennium Stiega Larssona czy Public Enemies Bryana Burrough. W tym roku nie miałam czasu na zbyt obszerną lekturę, ani ochoty na zbyt wymagającą, więc zdecydowałam się na retro kryminał. Ucieczka z Festung Breslau Andrzeja Ziemiańskiego okazała się lekturą idealną na lato. Nie tak mroczną i zagmatwaną jak książki Marka Krajewskiego (które nota bene uwielbiam), ale i nie tak lekką jak powieści Konrada Lewandowskiego. To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i pewnie nie ostatnie.
Było nawet trochę „pracy”, tzn. wykroiłam trochę czasu na sesję zdjęciową. Jej efekty zobaczycie w kolejnym poście.
Moje zakupy.
Pyszności, za którymi tęsknię.
A tu dowód, że nie tylko leżałam, jadłam i czytałam ;)
Kurtka, koszulka z zombiakami - Cropp %,
Koszulka Devil, torba - Allegro,
Spodnie, sandały - nn,
Kostium, pareo - Biedronka.



8 sierpnia 2014

Hot as Hell! - Hawaiian Dress

Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie...

Nie bacząc na upał i pot płynący po plecach dotarłam na miejsce i sukienka z tej notki doczekała się wreszcie godnej oprawy zdjęciowej. 
Hawaje to archipelag wysp wulkanicznych na Oceanie Spokojnym. Ich ciepły zwrotnikowy klimat sprzyja bujnej roślinności, stąd jednym z symboli Hawajów stał się kwiat hibiskusa. Hawajski styl stał się też jednym z motywów przewijających się w stylizacjach pin up, co skrupulatnie wykorzystała marka Hell Bunny, wypuszczając tę właśnie sukienkę w stylu lat 50tych, z wzorem w pin up girls i hawajskie kwiaty. Ja swój strój uzupełniłam sandałami w czerwone kwiaty kupionymi na przecenie (wyprzedaże w sklepach z obuwiem to zuo, które rujnuje moje finanse) oraz uroczą spinką do włosów od Cherry Bonbons Atelier.
 
Sukienka - Hell Bunny, Allegro,
Spinka -  Cherry Bonbons Atelier,
Halka - Allegro,
Buty - CCC %,
Pasek, okulary - nn.
A oto pies - pomocnik fotografa ;)
fot. Mateusz Pulit


5 sierpnia 2014

Przechadzka w stylu retro.

Niedawno Łódź świętowała swoje 591 urodziny. Z tej okazji przygotowano sporo atrakcji, m.in. dni otwarte w kilku ciekawych miejscach, na co dzień niedostępnych dla odwiedzających oraz spacery tematyczne ulicą Piotrkowską. Ja wybrałam się na oprowadzanie pod wdzięcznym tytułem: „Uważaj na Ślepego Maksa i inne niespodzianki w zakamarkach Piotrkowskiej” i choć o samym Maksie (czyli Menachemie Bornsztajnie, szefie łódzkiego przedwojennego świata przestępczego) było jak na lekarstwo, to spacer po starych podwórkach, na których miejscami czas się zatrzymał, był niezwykle ciekawy. Szkoda tylko, że świeżo odnowiona Piotrkowska tak rzadko tętni życiem, a większość podwórek jest straszliwie zaniedbana.
W bramie przy Piotrkowskiej.
Kawiarnia przy ul. Moniuszki.
Przy okazji, razem ze znajomym fotografem – miłośnikiem fotografii analogowej, zatrzymaliśmy się na chwilę w przytulnej retro kafejce przy ul. Moniuszki (cytując wiki: dawny pasaż Ludwika Meyera z neorenesansowymi willami zaprojektowanymi przez Hilarego Majewskiego w latach 1883-1885. Pasaż powstał jako jedyna w Łodzi prywatna ulica, zamknięta dla ruchu publicznego, odchodząca od ulicy Piotrkowskiej). I tak oto, w wątłym świetle ostatnich promieni letniego słońca powstały te zdjęcia.
Bluzka - H&M, Allegro,
Spódnica - szyta na miarę,
Sandałki, bransoletka - nn.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...