Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

29 stycznia 2011

A tribute to Marlene.

Przyszła pora na klasyczną elegancję - strój do pracy, a po pracy… impreza. Dzisiejsza stylizacja jest inspirowana najwspanialszą ikoną kina, Marleną Dietrich. Była ona jedną z prekursorek „męskiego stylu” w modzie damskiej. Choć dziś kobieta w spodniach nikogo nie szokuje, należy pamiętać, że w latach 30-tych wyjście na ulicę w garniturze wymagało od kobiety nie lada odwagi.
Ten grafitowy garnitur kupiłam kilka lat temu w popularnym Ptaku. Dla czytelniczek spoza mojego regionu wyjaśniam, iż CH Ptak, położone nieopodal Łodzi, jest jednym z największych w Polsce centrów handlowych, otwartym zarówno dla kupców detalicznych jak i hurtowych (swego czasu żyjącym głównie ze sprzedaży na rynki wschodnie). Wszystkim, którzy mają automatycznie skojarzenie z chińską tandetą, wyjaśniam, że swoje sklepy ma tam również wielu łódzkich producentów odzieży, więc przy odrobinie wysiłku można kupić ubrania naprawdę dobrej jakości, wspierając przy tym lokalny przemysł:)
w stylu Marlene Dietrich, Lady in blackw stylu Marlene Dietrich, Lady in black
Krój spodni jest jak najbardziej zbliżony do tego z lat 30, jednak marynarka jest zdecydowanie zbyt krótka, by imitować tamten okres. Jednak skoro to nie przebranie a jedynie inspiracja postacią, to uznałam, że może tak zostać – szczególnie, że mnie samej ten krój odpowiada. Nawiązaniem do stylu retro jest również wzór na materiale – delikatny tenis.
w stylu Marlene Dietrich, Lady in black
Koszula to połączenie czerni i bieli, zawsze eleganckie. Biała góra zapinana na guziczki, czarny dół na zatrzaski. Koszulę również posiadam od dawna, nie pamiętam gdzie ją kupiłam, jednak od tamtego czasu widziałam bardzo podobne w kilku sieciówkach. Całość uzupełniona gorsetem, brakuje mi tylko cylindra i laski. Może następnym razem:)
Koszula, garnitur – no name,
Underbust – Restyle,
Buty – Deichmann.

24 stycznia 2011

Mental cat.

Dziś koci post. Tak się złożyło, że zobaczywszy kiedyś w jakimś sklepie figurkę kota, zapragnęłam ją natychmiast zakupić. A uczyniwszy to, zapragnęłam zakupić jeszcze, więcej i więcej. I tak powstała moja kocia kolekcja. Są to głównie małe, drewniane figurki, najlepiej niebieskie (tak sobie wymyśliłam) – bo ładnie , niedrogo i nie zajmuje dużo miejsca. Niestety ostatnio kolekcja jakaś nierozwojowa się zrobiła, upchnięta jest byle jak, byle gdzie i czeka na lepsze czasy oraz większy lokal. Kto by pomyślał, że ciasnota dotyka nawet drewniane koty:)


A dziś taki weekendowy casual z nutką rockabilly i kotem oczywiście. A tak na marginesie – czy ktoś może mi przetłumaczyć napis pod kotem? Mam nadzieję, że to nic głupiego.


Dodatki:


Koszulka – Cache cache,
Spodnie – no name,
Pasek – uliczny stragan,
Biżuteria – dawno temu.

21 stycznia 2011

Pin up girl w szerokim kadrze.

Dziś przedstawiam informację wyszperaną w sieci, wartą przekazania dalej. Mianowicie, lokal o ciekawej nazwie Kryzysowa Kawiarnia Sztuki organizuje wystawę fotografii Pin up girl dzieła Małgorzaty Bienias.
Tu pozwolę sobie zacytować:
Na pozór zwyczajny pin-up, kartka z kalendarza, strona wyrwana z kolorowego czasopisma. Tylko kadr trochę szerszy niż zazwyczaj. Ten kadr nieznośnie przypomina nam (a może ujawnia?), że to przecież tylko sesja fotograficzna, a dziewczyna ze zdjęcia to modelka odgrywająca przed obiektywem swoją rolę. Bo realna kobieta nie zawsze jest uśmiechnięta, nie budzi się z perfekcyjnym makijażem, nie wiesza prania w szpilkach. Czasem jest wściekła albo smutna, a czasem źle się czuje i wtedy nie wygląda pięknie. Miewa sprawy ważniejsze od podlewania kwiatów, większe ambicje niż ułożenie idealnej fryzury. A gdy jest jej chłodno – zakłada sweter.
W prawdziwym świecie pin-up girl nie istnieje.
Małgorzata Bienias jest absolwentką grafiki w Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi oraz socjologii na Uniwersytecie Łódzkim. W swojej twórczości porusza problemy społeczne, skupione głównie wokół kwestii kobiet.

Pin up girl, fot. M. Bienias

Dodam od siebie, że Kryzysowa Kawiarnia Sztuki - nowy lokal umiejscowiony w bramie kamienicy przy ulicy Piotrkowskiej 83 – również prezentuje się ciekawie. I tu znowu cytuję: „Właścicielom lokalu chodziło o to, by stworzyć kameralne miejsce spotkań, „antylanserskie”, gdzie można poczuć się jak w domu.
I tak właśnie jest, nie tylko dlatego, że ta kawiarnia to tak naprawdę zaaranżowane mieszkanie. Przede wszystkim wpływa na to wystrój pomieszczenia. Wygodne fotele, kolorowe lampy, poduszki, rozłożone gdzieniegdzie książki i gazety sprawiają wrażenie relaksującego zacisza domowego, a nie knajpy w samym centrum miasta. Szczęśliwi będą zwłaszcza miłośnicy PRL-u, gdyż to ten styl inspirował twórców miejsca.
Ja oczywiście zamierzam odwiedzić i przetestować Kawiarnię, jak również obejrzeć wystawę fotografii. Przyznaję, że bardzo podoba mi się przesłanie towarzyszące tym zdjęciom. I choć sama lubię oglądać stylizacje pin up to dobrze czasem sobie przypomnieć, że prawdziwe pin up girls nigdy nie istniały – zostały wymyślone przez mężczyzn dla mężczyzn. Wyidealizowane obiekty seksualne szybko zostały zaanektowane przez przemysł reklamowy, jak wiadomo „sex sells everything”. A my dziewczyny czasem musimy dać sobie więcej luzu i przyzwolenia na niedoskonałość.

Kryzysowa Kawiarnia Sztuki, Piotrkowska 83, Łódź.
Wystawa trwa do 10 lutego 2011 r.
Kawiarnia otwarta jest codziennie od godziny 11:00.
Informacje o wystawie oraz o lokalu znalazłam na:

10 stycznia 2011

Lady in black się przeprowadza.

Dojrzewałam do tej decyzji już od pewnego czasu i oto proszę. Nowy Rok zaczynam (z pewnym poślizgiem) od przeprowadzki. Przeprowadzki blogowej oczywiście. Z nieutulonym żalem porzucam Bloxa i przenoszę się na Bloggera. Dzięki temu mam nadzieję ułatwić sobie i czytelnikom wirtualny żywot, a być może pozyskać nawet nowych widzów.
Nie chcę niepotrzebnie przedłużać, przechodzę więc do meritum. Dziś w roli głównej bluzka – prezent gwiazdkowy, wybrany zresztą osobiście. Nie byłam do niej przekonana, głównie z powodu marszczonego dekoltu, jednak do kupna namówiła mnie, towarzysząca mi w zakupach mama.
 

Bluzka jest dosyć strojna, kontury kwiatów tworzą małe błyszczące dżety. Sam wzór kojarzy mi się z secesją, przód podszyty jest czarnym materiałem, dzięki czemu dekolt nie jest wulgarny. Z tyłu zapięcie w kształcie łezki.
Zestawiłam ją ze znaną już szarą spódnicą handmade i retro bucikami od Deichmanna (niedobór butów jest moją piętą Achillesową). Jako jedyną biżuterię dodałam bransoletkę. 
Bluzka – Orsay,
Spódnica – szyta,
Bransoletka – nie pamiętam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...