Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

8 lutego 2013

Blonde Venus.



Ostatnio natknęłam się w sieci na dwa bardzo ciekawe dokumenty o mojej ulubionej aktorce – Marlenie Dietrich. Nie byłabym sobą, gdybym się nimi tutaj nie podzieliła. Jednak zacznę od kilku słów o Dietrich – oto jej życiorys w olbrzymim skrócie (no cóż nie da się opisać ponad 90 lat życia w jednym, krótkim wpisie) i zarazem wyjaśnienie, za co ją tak podziwiam.

Jeżeli za miarę życiowych osiągnięć przyjąć ich wagę w kilogramach, to Marlena Dietrich miała się, czym pochwalić, szczególnie, że nigdy niczego się nie pozbywała. Po jej śmierci w Berlinie została zgromadzona kolekcja przedmiotów, które pozostały po gwieździe - aż 25 ton rękawiczek, kapeluszy, butów, kostiumów filmowych, kufrów, zdjęć, czasopism, listów, notesów, szafek, kanap, krzeseł, a nawet szmat do podłogi.

Marie Magdalene Dietrich urodziła się w 1901 r. w Berlinie, w zamożnej mieszczańskiej rodzinie. Otrzymała wykształcenie i kindersztubę jak na panienkę z dobrego domu przystało, jednak mieszczański świat okazał się dla niej zbyt ciasny. W wieku lat dwudziestu eleganckie i duszne salony zamieniła na berlińskie spelunki, kabarety i gejowskie kluby. Przedwojenny Berlin był uznawany za najbardziej zepsutą i dekadencką stolicę w Europie! Wstąpiła do szkoły teatralnej, grała niewielkie role a w 1923 roku wyszła za mąż za technika filmowego, Rudolfa Siebera. Dwa lata później urodziła swą jedyną córkę Marię.

Co ciekawe, choć w trakcie swojej kariery miała niezliczoną liczbę romansów (otwarcie przyznawała się do biseksualizmu), to nie zaszkodziły one jej małżeństwu.  Podobno miała nawet zwyczaj przesyłania mężowi listów miłosnych otrzymanych od kolejnych wielbicieli, niektórych opatrzonych dość złośliwymi uwagami! Marlena będąc już wielką gwiazdą wspierała Rudolfa finansowo i pozostali małżeństwem przez pół wieku, aż do jego śmierci.

Przełomem w jej karierze okazał się słynny film Błękitny anioł z 1930 roku wyreżyserowany przez Josepha von Sternberga, który przyniósł Dietrich międzynarodowy rozgłos. Aktorka wcieliła się w postać Loli Loli, tancerki i śpiewaczki kabaretowej, dla której traci głowę szanowany profesor. Ta rola stworzyła Marlenę Dietrich, jaką znamy, od tej pory sama stała się blond aniołem i mitem.

Po sukcesie filmu Dietrich wyjechała do USA i podjęła współpracę z wytwórnią Paramount Picture. Jej następny film, Maroko, owiany aurą skandalu znów odniósł wielki sukces. W filmie tym została pokazana po raz pierwszy w historii kina scena pocałunku lesbijskiego. Choć Marlena miała na swoim koncie ponad 30 głównych ról, największe sukcesy filmowe osiągnęła w kilku kolejnych latach, w trakcie współpracy z Sternbergiem.

Tymczasem w Niemczech rozkwitał nazizm - Dietrich była mu zdecydowanie przeciwna i jako jedna z nielicznych miała odwagę odmówić samemu Hitlerowi, który chciał ją nakłonić do powrotu do Niemiec i grania w propagandowych filmach. Po wybuchu wojny wywołała wściekłość w Trzeciej Rzeszy, kiedy w geście sprzeciwu przyjęła amerykańskie obywatelstwo, zrzekając się jednocześnie niemieckiego. Zaangażowała również się w pomoc dla żołnierzy na frontach II wojny światowej i brała udział w występach dla amerykańskich oddziałów. Niemcy jej tego nigdy nie wybaczyły...

Po wojnie jej kariera aktorska nie odzyskała juz dawnego blasku a Dietrich skupiła się na występach estradowych. W latach 50-tych i 60-tych rozwijała karierę muzyczną, nagrała wiele płyt, śpiewała zarówno po angielsku, jak i niemiecku i francusku. Jej poświecenie dla wizerunku, jaki przez lata wypracowała było bezgraniczne. Wiedziała, że dla piękna musi cierpieć. Przed koncertami, niemłoda juz przecież gwiazda, zaplatała kosmyki włosów na sterylne igły, które wbijała w skórę głowy, aby jej twarz była gładka i nieskazitelna.

Karierę zakończyła w latach 70-tych i na wiele lat skazała się na dobrowolne odosobnienie w swym apartamencie w Paryżu. Uzależniona od alkoholu i środków przeciwbólowych nie pozwoliła by ktokolwiek niepowołany ją zobaczył, żadne zdjęcie postarzałej aktorki nie wyciekło a ona sama skupiła się na pisaniu wspomnień.

Została zapamiętana, jako posagowa piękność o tali osy, dystyngowana i perfekcyjna w każdym calu. Ze wszystkich publikacji na jej temat wyłania się obraz niejednoznaczny i pełen sprzeczności. Uwielbiana i jednocześnie nienawidzona, piękna i zimna oraz zagorzale walcząca o swoje przekonania. Była także świetną kucharką i zdecydowanie gorszą matką, perfekcjonistką zjawiającą się na dwie godziny przed planowanym koncertem by samodzielnie dopatrzyć wszystkich szczegółów, łącznie z nagłośnieniem... Mówiono o niej, że była obdarzona wielką charyzmą i magnetyczną siłą, które sprawiały, że gdy zaczynała mówić wszyscy inni milkli a gdy szła – schodzili z drogi. Niepoprawna imprezowiczka a jednocześnie pracowita pruska gospodyni, która własnoręcznie dezynfekowała chloroformem hotelowe łazienki, aby były sterylnie czyste. Królowa dawnego Hollywood, a i jeszcze umiała grac na pile…
A oto zapowiadane linki:
No Angel - A Life of Marlene Dietrich
oraz drugi dokument o życiu Dietrich, podzielony na kilka 10 minutowych części - to pierwsza z nich:
A jeśli nie macie ochoty na długie filmy, to posłuchajcie choć jednej z moich ulubionych piosenek w jej wykonaniu.

2 komentarze:

  1. Fajny Blog bardzo dużo informacji zapisałem w ulubione, na pewno będę odwiedzał - pozdrawiam dj wesele

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...