Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

19 września 2013

Burleska to zło!

W ubiegłą sobotę w świecie brokatu i cekinów mówiło się tylko o jednym – Burleskowej Scenie Urodzinowej organizowanej przez Betty Q. Naprawdę nie wiem, jak Betty tego dokonała, ale ściągnęła na swoje urodziny niemal wszystkie polskie performerki i na dokładkę kilkoro zagranicznych! Oczy całego świata skierowały się na ul. Belwederską 44... No dobrze, trochę się zagalopowałam. Tak czy inaczej w sobotni wieczór spory tłum zmierzał w stronę warszawskiego klubu Dzik, a pośród niego ja wspólnie z Vintage Girl - znowu razem w podróży – chyba musimy się zrzucić na samochód ;)

Oszczędzę tu opisów jak to w ostatniej chwili trzy razy zmieniałam koncepcję stroju (w końcu dopisek „dress to impress” na zaproszeniu zobowiązuje), przez co na fryzurę zostało mi dosłownie 5 minut przed wyjściem z domu i ledwo zdążyłam na autobus. Przechodzę do meritum i opisuję w punktach, żeby niczego nie pominąć.

Miejscówka

Klub Dzik mieści się w zabytkowej Willi Wilkoszewskich, wybudowanej w latach dwudziestych ubiegłego wiek. Budynek jest doskonałym przykładem połączenia popularnego w dwudziestoleciu międzywojennym stylu dworkowego ze stylem art déco. Co tu dużo pisać, miejsce mnie zachwyciło, piękny kameralny budynek, z dużym patio i zacisznym ogrodem z tyłu. Do ogrodu prowadzi wąska dróżka, którą oświetlono świecami – cudowny pomysł. Natomiast na patio umieszczono grzejniki, które pozwalały na korzystanie z dobrodziejstw świeżego powietrza pomimo chłodnej wrześniowej nocy – całe szczęście, że pogoda dopisała.

Można by jeszcze poprawić wybór piw (nie był zbyt wielki) i rozważyć dłuższe otwarcie kuchni w trakcie takich imprez, bo jedyne co można było kupić po występach to zimne przekąski. Wtedy Dzik byłby po prostu idealny (ale to już oczywiście uwagi do właściciela klubu, nie organizatorów imprezy).

Publiczność

Jeszcze nie widziałam tak żywiołowo reagującej publiczności. Serio. Jestem pod wrażeniem, widać, że większość osób dobrze zna burleskę w wykonaniu Betty Q & Crew. Ludzie, choć powinnam chyba napisać dziewczyny, bo to one przeważają na burleskowej widowni, rozumieją konwencję i świetnie się bawią. Betty świadomie nawiązuje do estetyki queer, widać, że dobrze się czuje w takiej burlesce a publiczność docenia autentyczność przekazu.

Solenizantka
Betty Q w obiektywie

Seksowna, czarująca i mega profesjonalnie przygotowana do imprezy. Organizatorka, prowadząca, wodzirej i performerka w jednym – jak te wszystkie role udało się zmieścić w jednej drobnej osóbce, nie wiem. Wiem tylko, że ze wszystkich wywiązała się znakomicie, chapeau bas!

Występy

I wreszcie, last but not least, to co tygryski lubią najbardziej: pasties i brokat. Wieczór rozpoczął występ Loli DeVille (pisałam o niej przy okazji drugiej edycji Pin Up & Burlesque Party). O zmierzchu zostaliśmy zaproszeni do ogrodu, gdzie Lola zaprezentowała swój ognisty taniec – choć widziałam już jej występy, to dzięki tak wyjątkowej oprawie fire show robił jeszcze większe wrażenie niż zwykle. O płonących pasties nawet nie piszę, to trzeba zobaczyć na własne oczy!
Lola DeVille
fot. Nosferat Factory
Lola DeVille
fot. Nosferat Factory
Kolejny set stanowiły występy debiutantek i dziewczyn, które choć mają już doświadczenie na scenie, burleską zajmują się od niedawna. Ku mojemu zaskoczeniu ich numery były generalnie na wysokim poziomie, choć zdarzył się i jeden słabszy. Występy były bardzo różnorodne, dwie dziewczyny pokazały również odwrócony striptease – było ciekawie. Najbardziej w pamięci zapadł mi numer seksownej pajęczycy Bonbon Lakritz (wyraźnie nawiązujący do pokazów Miss Dirty Martini) oraz właśnie odwrócony striptease Dirty Lilly do rockowego kawałka. Gratuluję wszystkim performerkom odwagi i trzymam kciuki za kolejne występy.
Dirty Lilly
fot. Nosferat Factory
Bonbon Lakritz
fot. Nosferat Factory

Później, z numeru na numer, było coraz lepiej. Wytęp były tak różnorodne, że nawet nie potrafię wybrać tego, który podobał mi się najbardziej. Z rodzimych performerek najbardziej zapamiętałam Czerwonego Kapturka Coco de Chocolat i gwiezdny numer Juicy Jane z przepięknymi wachlarzami z piór. Ale zupełnie skradła mi serce Red Juliette, która jako pierwsza znana mi osoba zatańczyła burleskę do polskiej piosenki! Gratuluję, w końcu Polacy nie gęsi, jak sama stwierdziła Juliette. 

Później zrobiło się jeszcze bardziej światowo. Greta Quamar zaczarowała publiczność tańcem z perłą. Jej z początku niepozorny numer, okazał się pełną kunsztu perełką. Lady Francesca była nieco demonicznym kotem, Hurricane Irina padła ofiarą złego wilka zaś Lady Diamond pokazała swoje walory. A było co pokazać :) Zwieńczeniem wieczoru był utrzymany w stylistyce retro występ Marianne Cheescake. Najbardziej z niego zapamiętałam przepiękny czerwony kostium Marianne, będę marzyła o takim gorsecie.
Marianne Cheescake
fot. Nosferat Factory
Greta Quamar
fot. Nosferat Factory
Lady Diamond
fot. Nosferat Factory
Podsumowując, była to zdecydowanie najciekawsza, najlepiej zorganizowana impreza burleskowa na jakiej miałam okazję być (a pamiętajcie, że znam ten temat również od kulis). Połowa sukcesu to dobry prowadzący – uważam, że Betty doskonale dała sobie radę. Jej wielką zasługą jest ściągnięcie tak wielu performerek, choć naszła mnie taka dygresja, że nie wiem jak udało się to wszystko ogarnąć finansowo. A właściwie, trochę wiem, trochę się domyślam i strasznie żałuję, że sama nie mam takiej możliwości dla Pin Up & Burlesque Party.

A kto chce wiedzieć dlaczego burleska to zło, niech spyta panów z Pożaru w burdelu...
Zdjęcia: Nosferat Factory

2 komentarze:

  1. Fajna, obszerna relacja!:) Jeśli się nie obrazisz sprostuję jedyną rzecz. Pierwszy set mimo nazwy newcomers, nie składał się z występów debiutantek tylko dziewczyn już wcześniej występujących na scenie z burleską. W całym show debiutantka była tylko jedna :) Co pokazuje zresztą, że burleska ma się u nas coraz lepiej! pozdrawiam serdecznie,
    Ania P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już nieco zmodyfikowałam wpis. I dziękuję za komentarz.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...