Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

26 lutego 2013

And the Winner is... Dior!



Oscarowa noc już dawno za nami, zdobywcy Oscarów może już nawet zdążyli wytrzeźwieć po świętowaniu sukcesu a media nadal wałkują temat kreacji z czerwonego dywanu. Nieco spóźniona i ja postanowiłam dołożyć swoje trzy grosze do tego targowiska próżności. Panie i Panowie, przedstawiam mój subiektywny ranking Top 10 najlepszych oscarowych sukienek 2013.

1. Charlize Theron, Dior.

Charlize jest moim numerem jeden od lat, co nieco zaburza trzeźwość oceny. Nawet worek po kartoflach z Theron w środku momentalnie nabrałby klasy i szyku. Całe szczęście Dior też dał radę. I choć nie jestem fanką bieli, którą rezerwuję na spacer do ołtarza a nie na wielką wieczorową galę, to krój i dopasowanie całości są perfekcyjne. Od zawsze kocham dopasowane suknie z trenem o nieco syrenim kształcie – dalsza część rankingu to potwierdzi. A Theron rządzi.


2. Sandra Bullock, Elie Saab.

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam koronki i sukienki, które tworzą iluzję „nagości” pod prześwitującym materiałem. Sukienka Sandry jest dla mnie ideałem pod tym względem, nie pokazując nic, pozwala działać wyobraźni. A przy tym piękny wzór, delikatny połysk, TEN krój – kwintesencja glamour.

3. Jessica Chastain, Giorgio Armani.

Normalnie sama siebie nie poznaję, od kiedy lubię suknie w kolorze „nude” (swoją drogą czy nude brzmi lepiej niż beż?) Ale ta jest wyjątkowa, doskonały krój świetnie podkreślony przez delikatny geometryczny wzór – mój wielki szacun dla konstruktora tej sukienki. Wyobrażam sobie, że skrojenie materiału tak, aby te wszystkie paski były proste, równoległe i załamywały się w odpowiednich miejscach wymaga precyzji godnej inżynierii kwantowej.

4. Jenna Dewan Tatum, Rachel Roy.
Kolejna sukienka z czarną koronką nałożoną na beżowy materiał, wzór może nieco zbyt masywny, ale całość się broni. Kreacja Jenny to świetny przykład jak ciekawie i seksownie można wyglądać w ciąży. Gratuluję pięknej sukni i przyszłego potomka.

A tu mały bonus – Channing Tatum ;)

5. Halle Berry, Versace.

Wiem, że ta suknia wzbudziła mieszane uczucia, od zachwytu po gorącą krytykę. Mnie się bardzo podoba, może nadinterpretuję, ale widzę w niej inspirację latami dwudziestymi (choć autorytety twierdzą, że to lata osiemdziesiąte i Dynastia). W każdym razie, jako kostium w „Metropolis” sprawdziłaby się idealnie ;)

6. Adele, Jenny Packham.

Adele nie ma łatwej figury i nie próbuje się na siłę wyszczuplić. Długa, prosta czarna suknia zawsze się sprawdzi. A jeśli ktoś powie, że lepiej wyglądałaby na kimś innym, to ja powiem, że z takim głosem Adele może nosić, co chce. Bo tak.

7. Catherine Zeta Jones, Zuhair Murad.

W pierwszej chwili sukienka Katarzyny w ogóle mi się nie spodobała, przy drugim spojrzeniu było lepiej. I im dłużej się jej przyglądam, tym bardziej do mnie przemawia (w przenośni oczywiście). Misterne zdobienia góry i delikatny dół, kolor trudny dla blondynki, ale na brunetce wygląda obłędnie.

8. Kristin Chenoweth, Tony Ward.

Nie podoba mi się całość stylizacji, bardziej w stylu prom queen niż gwiazdy na czerwonym dywanie – ale sama suknia jest świetna. Dużo czarnego tiulu, już ją widzę w wersji gotyckiej!

9. Samantha Barks, Valentino.

Odważny dekolt, co do tego nie ma wątpliwości. Sukienka sprawia wrażenie nieco zbyt dużej, nie wiem, czy to celowy zamysł. Moim zdaniem lepiej wyglądałaby w niej wyższa osoba (na wybiegu prezentowała się o niebo lepiej), ale projekt jest świetny.

10. Salma Hayek, Alexander McQueen.
I znowu, masywna góra przytłoczyła niewysoką Salmę. Ale suknia sama w sobie jest piękna, połączenie czerni i złota to klasyka klasyki.

11. Helena Bonham Carter, Vivienne Westwood.

Wiem, miało być Top 10. Ale Helena wymyka się wszelkiej klasyfikacji. Potargana, wystrzępiona, w nieładzie, cudownie ekscentryczna – zawsze jest sobą. I za to ma mój wielki szacunek. Vivienne z resztą też.
Źródło zdjęć: wszelkie plotkarskie portale, krajowe i zagraniczne.

23 lutego 2013

Public Enemy.



Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim, którzy uważają, że współczesne czasy to kryzys, zepsucie i ogólny upadek, zaś dawniej było zupełnie inaczej (czyt. lepiej). Porządny kryzys to był w latach trzydziestych ubiegłego wieku a razem z nim przestępczość i korupcja. Takie to właśnie przemyślenia naszły mnie po przeczytaniu książki „Wrogowie publiczni” autorstwa Bryan’a Burrough. Jest to opowieść o powstaniu FBI i wojnie, jaką Hoover wydał zorganizowanej przestępczości – a konkretnie gangom rabującym banki. Rzecz dzieje się w Stanach w latach 1933 – 36 i opisuje dzieje powstania i upadku sześciu głównych gangów: Johna Dillingera, Baby Face Nelsona, Pretty Boy Floyda, Barkera i Karpisa, Machine Gun Kelly’ego oraz Bonnie i Clyde’a. 

Po lekturze „Wrogów publicznych” doszłam do wniosku, że korupcja to zbyt małe słowo, aby opisać to, co działo się wtedy w Ameryce. Miałam wrażenie, że struktury polityczne i prawne tego kraju stworzyła mafia, związani z nią politycy i stróże prawa. Jednak nie zamierzam zamieszczać tu dziś recenzji, choć zachęcam do przeczytania książki – z zastrzeżeniem, że nie jest to lekka lektura, tylko rzetelny dokument oparty na materiałach źródłowych (min. ujawnionych dopiero w latach dziewięćdziesiątych obszernych aktach FBI). Mnogość postaci, wydarzeń i nieliniowa struktura opowieści sprawiają, że będzie ona wyzwaniem nawet dla retro pasjonata. Zaś postaci zarówno gangsterów (szczególnie Bonnie i Clyde’a), jak i ich tropicieli znacznie odbiegają od romantycznego wizerunku, jakie później stworzyło kino. Obok wyczerpującej historii gangów Burrough przedstawia kulisy powstania FBI, nie zawsze zgodnych z prawem działań agencji i próbuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Hoover z samobójczą wręcz determinacją zajął się ściganiem prowincjonalnych gangsterów, podczas gdy olbrzymie mafijne kartele, nie niepokojone, rosły w siłę.

Ja chciałabym dziś krótko przybliżyć sylwetkę Johna Dillingera, gangstera okrzykniętego mianem wroga publicznego nr 1, jednocześnie pierwszego przestępczego celebryty, wykreowanego przez media, uwielbianego przez tłumy i wreszcie ściganego i zabitego przez FBI. 
John Dillinger

John Dillinger (ur. 22 czerwca 1903, zm. 22 lipca 1934) urodził się w Indianapolis, jego ojciec był właścicielem sklepu spożywczego i zwolennikiem dyscypliny w wychowaniu. Niedługo przed czwartymi urodzinami Johna zmarła jego matka, malcem opiekowała się starsza o cztery lata siostra. Już jako nastolatek Dillinger często popadał w konflikt z prawem, porzucił szkołę, by pracować w warsztacie mechanicznym. Jednak w pierwsze poważne kłopoty wpadł dopiero pod koniec lat dwudziestych. Wspólnie ze znajomym okradł lokalny sklep spożywczy, został jednak złapany i skazany na 10 do 20 lat więzienia (!) za to przestępstwo. Podobno po przyjeździe do zakładu karnego miał powiedzieć: „Kiedy się stąd wydostanę, będę najpodlejszym draniem, jakiego kiedykolwiek widzieliście”. Koniec końców Dillinger spędził w więzieniu 8,5 roku, które stały się dla niego prawdziwym przestępczym uniwersytetem. Wraz z współwięźniami planował napady, jakich mieli dokonać po wyjściu na wolność, John Dillinger był pilnym studentem i wykorzystywał wiedzę wyniesioną z więzienia w trakcie całej późniejszej kariery.

Dillinger uzyskał warunkowe przedterminowe zwolnienie i 10 maja 1933 opuścił więzienie, aby wkrótce stać się najbardziej znanym spośród gangsterów ery Wielkiego Kryzysu. John Dillinger został oskarżony o zabójstwo oficera policji w East Chicago, ale nigdy go za to nie skazano. Podczas napadów z jego udziałem zostało zabitych kilkanaście osób – funkcjonariuszy więziennych, policjantów, agentów federalnych i cywili. Trzykrotnie udało mu się uciec z więzienia i długi czas wodził za nos skorumpowanych policjantów i wyjątkowo nieudolnych agentów dopiero co powstałego FBI. Ten okres jego życia przedstawia z resztą film „Public Enemies” z Johnnym Deppem w roli głównej. Choć film nie jest absolutnie wierny historii, to i tak polecam go serdecznie. Wspaniale oddaje realia tamtych czasów, scenografia, kostiumy i charakteryzacja są wykonane z dbałością o każdy szczegół, no i John-Johnny jest doskonały.
Johnny Depp jako Dillinger.

Dillinger przez prawie rok wymykał się policji w czterech Stanach, jednak zarówno on, jak i inni gangsterzy zdawali sobie już wtedy sprawę, że nie ma dla nich przyszłości. W lipcu 1934 schronił się w Chicago i zapewnie jeszcze przez jakiś czas udałoby mu się zwodzić pościg, jednak został zdradzony przez Anę Cumpanas, która pomagała mu się ukrywać. 22 lipca oddział śledczy FBI w końcu odnalazł Dillingera i zastrzelił, kiedy ten wychodził z kina. Spekulacje, że cała akcja bardziej przypominała egzekucję niż próbę aresztowania, szybko zostały ucięte… Poza tym, nie był jedynym przestępcą, którego bezpieczniej było pojmać martwego. 
Z akt Dillingera
Legenda Johna Dillingera jest nadal żywa, jego postać jest bardzo popularna w Stanach Zjednoczonych. Powstało muzeum jego imienia, mnóstwo opracowań i stron internetowych, można się nawet wybrać na wycieczkę śladami gangstera.



PS. Każdemu, kto dobrnął aż tutaj bardzo dziękuję i stawiam wirtualne piwo. Cheers!

14 lutego 2013

Randez Vous - sesja buduarowa.



Dziś Walentynki, jedni z radością celebrują to dość świeże w naszej kulturze święto, inni spluwają z niesmakiem na samą myśl o dzisiejszym dniu. A jeszcze inni krzywią się i głośno mówią, że nie lubią, ale w skrytości marzą o walentynce… 
Valentine's Day - some of us celebrate today while others are disgusted. And some people say out loud that they loathe Valentine’s Day, but secretly they dream of receiving card with big red heart on it. 
 
Tak czy siak Walentynki to wymarzony dzień na randkę. A do randki trzeba się należycie przygotować. Malowanie, czesanie, szukanie wymarzonej kiecki – wszystkie wiemy ile czasu, pieniędzy i wysiłku nas to kosztuje. Oby tylko panowie postarali się równie mocno, a wieczór z pewnością będzie udany. 
Na tę okazję wybrałam czerwone pończochy ze szwem, prezent od sklepu Nylony.pl, a moje przygotowania przed randką sfotografowała nieoceniona Jo Yoart.
Anyway, Valentine's Day is a perfect day for a date. And a date must be properly prepared. Make-up, hair, sexy dress all girls know how much time, money and effort it costs us. Today I chose red stockings with seam, a gift from the store Nylony.pl, photos of my date preparations by lovely Jo Yoart.
 
 
Zdjęcia - Jo Yoart
Make-up, stylizacja - ja.
Sukienka - Orsay,
Pas do pończoch, pończochy - prezent od Nylony.pl,
Lingerie - Ewa Michalak,
Buty - stylowebuty.pl

11 lutego 2013

Winter tales – Wicked Queen



Która z nas w dzieciństwie nie marzyła by choć na chwilę stać się królewną? W trakcie tych zdjęć moje dziecięce marzenie się spełniło. No, prawie. Wcieliłam się w postać Złej Królowej. Cóż, najwyraźniej każdy ma taką bajkę, na jaką zasłużył…
Every little girl dreams about being a princess.  While this photo session my childhood dream came true. Well, almost. I became the Wicked Queen. Well, apparently everyone has the fairytale he deserves...
Już nie raz pisałam, że najlepszą częścią sesji zdjęciowej są przygotowania, obmyślanie stroju, scenerii i tematu. Tym razem wspólnie z Łucją zainspirowałyśmy się postacią złej macochy z bajki o Królewnie Śnieżce. Stąd niezbędne rekwizyty: zatrute jabłko i serce dzika, mroczna aura i stylizacja. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Zapraszam do naszej baśni…
The best parts of the photo session are preparations, thinking of costumes and settings. This time, together with Łucja we were inspired by the character of evil stepmother from the Snow White’s tale. We have here a poisoned apple and a heart, dark aura and dark styling. I hope you enjoy it. Welcome to our fairytale...
 
Zdjęcia - LangeL
Modeling, stylizacja, make-up - ja.

8 lutego 2013

Blonde Venus.



Ostatnio natknęłam się w sieci na dwa bardzo ciekawe dokumenty o mojej ulubionej aktorce – Marlenie Dietrich. Nie byłabym sobą, gdybym się nimi tutaj nie podzieliła. Jednak zacznę od kilku słów o Dietrich – oto jej życiorys w olbrzymim skrócie (no cóż nie da się opisać ponad 90 lat życia w jednym, krótkim wpisie) i zarazem wyjaśnienie, za co ją tak podziwiam.

Jeżeli za miarę życiowych osiągnięć przyjąć ich wagę w kilogramach, to Marlena Dietrich miała się, czym pochwalić, szczególnie, że nigdy niczego się nie pozbywała. Po jej śmierci w Berlinie została zgromadzona kolekcja przedmiotów, które pozostały po gwieździe - aż 25 ton rękawiczek, kapeluszy, butów, kostiumów filmowych, kufrów, zdjęć, czasopism, listów, notesów, szafek, kanap, krzeseł, a nawet szmat do podłogi.

Marie Magdalene Dietrich urodziła się w 1901 r. w Berlinie, w zamożnej mieszczańskiej rodzinie. Otrzymała wykształcenie i kindersztubę jak na panienkę z dobrego domu przystało, jednak mieszczański świat okazał się dla niej zbyt ciasny. W wieku lat dwudziestu eleganckie i duszne salony zamieniła na berlińskie spelunki, kabarety i gejowskie kluby. Przedwojenny Berlin był uznawany za najbardziej zepsutą i dekadencką stolicę w Europie! Wstąpiła do szkoły teatralnej, grała niewielkie role a w 1923 roku wyszła za mąż za technika filmowego, Rudolfa Siebera. Dwa lata później urodziła swą jedyną córkę Marię.

Co ciekawe, choć w trakcie swojej kariery miała niezliczoną liczbę romansów (otwarcie przyznawała się do biseksualizmu), to nie zaszkodziły one jej małżeństwu.  Podobno miała nawet zwyczaj przesyłania mężowi listów miłosnych otrzymanych od kolejnych wielbicieli, niektórych opatrzonych dość złośliwymi uwagami! Marlena będąc już wielką gwiazdą wspierała Rudolfa finansowo i pozostali małżeństwem przez pół wieku, aż do jego śmierci.

Przełomem w jej karierze okazał się słynny film Błękitny anioł z 1930 roku wyreżyserowany przez Josepha von Sternberga, który przyniósł Dietrich międzynarodowy rozgłos. Aktorka wcieliła się w postać Loli Loli, tancerki i śpiewaczki kabaretowej, dla której traci głowę szanowany profesor. Ta rola stworzyła Marlenę Dietrich, jaką znamy, od tej pory sama stała się blond aniołem i mitem.

Po sukcesie filmu Dietrich wyjechała do USA i podjęła współpracę z wytwórnią Paramount Picture. Jej następny film, Maroko, owiany aurą skandalu znów odniósł wielki sukces. W filmie tym została pokazana po raz pierwszy w historii kina scena pocałunku lesbijskiego. Choć Marlena miała na swoim koncie ponad 30 głównych ról, największe sukcesy filmowe osiągnęła w kilku kolejnych latach, w trakcie współpracy z Sternbergiem.

Tymczasem w Niemczech rozkwitał nazizm - Dietrich była mu zdecydowanie przeciwna i jako jedna z nielicznych miała odwagę odmówić samemu Hitlerowi, który chciał ją nakłonić do powrotu do Niemiec i grania w propagandowych filmach. Po wybuchu wojny wywołała wściekłość w Trzeciej Rzeszy, kiedy w geście sprzeciwu przyjęła amerykańskie obywatelstwo, zrzekając się jednocześnie niemieckiego. Zaangażowała również się w pomoc dla żołnierzy na frontach II wojny światowej i brała udział w występach dla amerykańskich oddziałów. Niemcy jej tego nigdy nie wybaczyły...

Po wojnie jej kariera aktorska nie odzyskała juz dawnego blasku a Dietrich skupiła się na występach estradowych. W latach 50-tych i 60-tych rozwijała karierę muzyczną, nagrała wiele płyt, śpiewała zarówno po angielsku, jak i niemiecku i francusku. Jej poświecenie dla wizerunku, jaki przez lata wypracowała było bezgraniczne. Wiedziała, że dla piękna musi cierpieć. Przed koncertami, niemłoda juz przecież gwiazda, zaplatała kosmyki włosów na sterylne igły, które wbijała w skórę głowy, aby jej twarz była gładka i nieskazitelna.

Karierę zakończyła w latach 70-tych i na wiele lat skazała się na dobrowolne odosobnienie w swym apartamencie w Paryżu. Uzależniona od alkoholu i środków przeciwbólowych nie pozwoliła by ktokolwiek niepowołany ją zobaczył, żadne zdjęcie postarzałej aktorki nie wyciekło a ona sama skupiła się na pisaniu wspomnień.

Została zapamiętana, jako posagowa piękność o tali osy, dystyngowana i perfekcyjna w każdym calu. Ze wszystkich publikacji na jej temat wyłania się obraz niejednoznaczny i pełen sprzeczności. Uwielbiana i jednocześnie nienawidzona, piękna i zimna oraz zagorzale walcząca o swoje przekonania. Była także świetną kucharką i zdecydowanie gorszą matką, perfekcjonistką zjawiającą się na dwie godziny przed planowanym koncertem by samodzielnie dopatrzyć wszystkich szczegółów, łącznie z nagłośnieniem... Mówiono o niej, że była obdarzona wielką charyzmą i magnetyczną siłą, które sprawiały, że gdy zaczynała mówić wszyscy inni milkli a gdy szła – schodzili z drogi. Niepoprawna imprezowiczka a jednocześnie pracowita pruska gospodyni, która własnoręcznie dezynfekowała chloroformem hotelowe łazienki, aby były sterylnie czyste. Królowa dawnego Hollywood, a i jeszcze umiała grac na pile…
A oto zapowiadane linki:
No Angel - A Life of Marlene Dietrich
oraz drugi dokument o życiu Dietrich, podzielony na kilka 10 minutowych części - to pierwsza z nich:
A jeśli nie macie ochoty na długie filmy, to posłuchajcie choć jednej z moich ulubionych piosenek w jej wykonaniu.

3 lutego 2013

Pin Up & Burlesque Party vol. 2



Zapraszam serdecznie na kolejną edycję Pin Up & Burlesque Party . Już 13 kwietnia 2013 o godz. 20:00 w Klubie Dekompresja w Łodzi obejrzycie pokazy burleski w wykonaniu wyjątkowej Betty Q oraz Red Juliette a do tańca porwie was zespół Monkey and The Baboons!

Betty Q
fot. Tomasz Dyczewski, Dyczewski.pl
Betty Q – jedna z prekursorek burleski w Polsce, od 2010 roku prowadzi zajęcia w warszawskiej szkole OH LALA a od w 2011 roku występuje wspólnie z kolektywem Betty Q & Crew .

Red Juliette
fot. Piotr Pardela
Red Juliette - instruktorka tańca i tancerka stylów: broadway jazz, latin, burlesque. Na scenie występuję od ponad 10 lat.
 
fot. Sixa Sikora

Monkey and The Baboons - to nowy projekt muzyków związanych z zespołem Pavulon Twist. Zespól został powołany do życia latem 2011 w Warszawie. Tym razem na warsztat wzięli czyste klasyczne rock'n'rollowe dźwięki.



W trakcie szalonego afterparty zagrają:


* DOUBLE TROUBLE DJs Team - Rock'n'roll all nite long!

* DJ Newman - Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej



Zaplanowałyśmy dla was moc atrakcji : wybory Królowej i Króla Balu, fotografię w stylu retro z księżycem w tle - zdjęcia by LangeL oraz metamorfozy - wspólnie z Pin-up Project.



Jeśli chcesz poczuć się jak prawdziwa pin up girl - zgłoś się do naszego projektu metamorfoz! Zagwarantujemy Ci profesjonalną stylizację, klasyczny makijaż oraz sesję zdjęciową pod okiem znanych modelek pin up - Niny Holy i Rockagirl. W trakcie wieczoru odbędzie się także pokaz sukienek, w którym weźmiesz udział!

Organizatorki wybiorą 5 odważnych dziewczyn z nadesłanych zgłoszeń. Zdjęcie sylwetki (w dopasowanym ubraniu, abyśmy widziały atuty waszych sylwetek, które potem podkreślimy), rozmiar (np. 38, 40) oraz swoje namiary wysyłajcie na adres pinupparty@gazeta.pl w terminie do 10.03.2013.


Druga edycja imprezy to jeszcze większa dawka zmysłowości i rock'n'rolla!



Obsługa fotograficzna: Foto Arkadia - https://www.facebook.com/FotoArkadia



Patronat medialny:

Dzień Dobry Łódź - http://ddlodz.pl/

Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej - http://www.zak.lodz.pl/

E-vintage.pl - http://e-vintage.pl/

1 lutego 2013

Winter tales.



Od czasu sesji w liściach miałam ochotę na podobne zdjęcia, tylko w śniegu. Zbieraliśmy się wspólnie z Konradem do tych zdjęć grubo ponad miesiąc – a to śnieg stopniał, a to znowu napadało go tyle, że drogi nie przejezdne, poza tym sprawy rodzinne i zawodowe… Zawsze coś przeszkadzało. Aż wreszcie przyszła miażdżąca wiadomość – idzie odwilż! Nie było wyjścia, prędko, w plener.
Since the session in the autumn leaves I’ve wanted to have similar photos in the snow. It was end of January when came the crushing news – thaw is coming! Well, it was too soon, and we couldn’t hesitate longer.
 
Oto efekty tej eskapady. Przyznaję, że zmarzłam. Ale nie tak bardzo, jak można by się spodziewać. Zdjęcia zrobiliśmy błyskawicznie, jednak nie odważyłam się położyć w śniegu, tak jak w liściach… Cóż, moje szaleństwo ma swoje granice :)
Here are the results of this escapade. I admit it was freezing cold. But it was not as bad as I’ve expected. Photos were done really quickly, but I didn’t dare to lie in the snow, as in the leaves ... well my madness has its limits :)
 
 

Zdjęcia - Konrad Gawrysiak,
Stylizacja, make-up, fryzura - ja.

Pas do pończoch - Emily Sheer, prezent od Nylony.pl
Rękawiczki - Ko-moda,
Gorset - Absynt,
Szpilki - Allegro.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...