Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

13 marca 2014

Nie można być zbyt bogatym, ani zbyt szczupłym/ You can never be too rich or too thin

O ile z drugą częścią pozwolę sobie się nie zgodzić, to część pierwszą chciałabym kiedyś sprawdzić osobiście. Zacytowane przeze mnie słowa były mottem pewnej niesamowicie interesującej kobiety – Wallis Simpson, a właściwie Wallis, księżnej Windsoru.
Wallies.
Urodzona jako Bessie Wallis Warfield, sama zadecydowała, że będzie używać imienia Wallis. Wallis Spencer po pierwszym mężu (wojskowym, damskim bokserze – lepiej zapomnieć o takim małżeństwie), Wallis Simpson po drugim, Erneście – statecznym i kochającym, który jednak nie mógł konkurować z następcą brytyjskiego tronu. Amerykanka, dwukrotna rozwódka, o specyficznej urodzie, podejrzewana o hermafrodytyzm, a jednak zawróciła w głowie młodszemu od niej Edwardowi. Oskarżana o spowodowanie kryzysu konstytucyjnego i nieomal zniszczenie monarchii. 
Księżna i książę Windsoru.
Co było tak wyjątkowego w tej kobiecie? Na to pytanie próbuje opowiedzieć Anne Sebba w swojej książce „Ta kobieta. Wallis Simpson.” Z jej opisu wyłania się ciekawa osobowość, raczej nielubiana przez kobiety, za to podziwiana przez mężczyzn, dusza towarzystwa, przy której każdy czuł się dobrze. To historia kobiety, której największą ambicją było znalezienie bogatego męża, a jednocześnie kobiety wyzwolonej i łamiącej ówczesne konwenanse, okrzykniętej ikoną mody. Książka mnie wciągnęła, przeczytałam ją jednym tchem, nie tylko ze względu na postać Wallis, ale na zapis życia epoki, która minęła bezpowrotnie. Przyznam też, że niedawno czytana biografia Coco Chanel nie była tak interesująco napisana, choć sama Coco była przecież z pewnością dużo ciekawszą osobą. 
Znów z trzecim i ostatnim małżonkiem - Edwardem.
Często po skończeniu dobrej książki, czuję niedosyt. Tym razem też tak było, dlatego idąc za ciosem postanowiłam zobaczyć „W.E.”, melodramat w reżyserii Madonny, osnuty na kanwie historii słynnego romansu Wallis i Edwarda. Film opowiada równolegle historie dwóch kobiet, współczesnej Wally i historycznej Wallis, niestety opowieści te są „nierówne”, część opisująca przeszłość jest dużo ciekawiej i lepiej nakręcona. Mimo to uważam, że „W.E.” warto zobaczyć, nawet pomimo pewnych nieścisłości historycznych. 
A to już aktorzy, odtwórcy ról Wallis i Edwarda.
Urzekła mnie dbałość o szczegóły, najmniejsze detale strojów, wnętrza, nawet kosmetyki (Wally ma toaletkę pełną Chanel, aż miło popatrzeć) – widać w tym kobiecą rękę i oko. Postać W. Simpson nosi suknie takich projektantów jak Balenciaga, Christian Dior, Madeleine Vionnet czy Elsa Schiaparelli. Oryginały tych kreacji w większości znajdują się w muzeach, były więc niedostępne dla filmowców, jednak wiele domów mody zaoferowało, że stworzy kostiumy do filmu Madonny. Reżyserka zatrudniła też kostiumolożkę, Arianne Phillips. Niektóre kostiumy były kombinacją prawdziwych strojów vintage, inne były pieczołowicie odwzorowane na podstawie wykrojów z muzealnych archiwów, wreszcie część była specjalnie zaprojektowana do filmu. Wszystkie kostiumy były szyte ręcznie, 60 strojów dla Wallis i 30 dla Edwarda (Madonna zadbała nawet o krawiectwo miarowe – bespoke). 
Madonna starała się by film był jak najbardziej autentyczny, to widać również w wyborze wnętrz (autentycznych rezydencji, nie wybudowanej scenografii). Nie będę streszczać fabuły, w końcu to nie nowy film i jest sporo recenzji w sieci, jednak uważam, że krytyka zbyt ostro potraktowała Madonnę. Film zrobił kompletną klapę, zarówno finansową jak i artystyczną. Czy słusznie? Moim zdaniem nie, widziałam większe gnioty, które całkiem dobrze sobie radziły w kinach. 

Książka: Ta kobieta. Wallis Simpson, Anne Sebba
Film: W.E., reż. Madonna, rok prod. 2011 

4 komentarze:

  1. Na książkę Anny Sebba poluję już od długiego czasu, a "W.E." po prostu uwielbiam. Faktycznie, historia współczesna jest średnio ciekawa, ale sposób w jaki ujęto historię Wallis i Edwarda oczarował mnie, pomimo wielu nieścisłości.

    Sama postać Wallis jest intrygująca. Podoba mi się jej styl, sama mam jedną sukienkę podobną do tej, którą nosiła w filmie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się zgadzamy co do filmu.
      A sukienki zazdroszczę, bo Wallis miała cudowne stroje.

      Usuń
  2. Przeraża mnie ta kobieta ale nie ze względu na upodobania do luksusu i rozrzutnego trybu życia ale do wielkiej sympatii do nazistów! Dobrze, że Edward musiał abdykować bo historia II wojny światowej mogłaby wyglądać inaczej.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając jej biografię doszłam do wniosku, że ta osławiona sympatia do nazistów była chyba bardziej wynikiem czarnego PR, niż prawdą. Przed wojną wielu ludzi w Europie (i w Niemczech) uważało, że Hitler jest dobrym przywódcą, który robi porządki w kraju. Antysemityzm był wtedy bardziej powszechny niż dziś, dyktatury były w wielu krajach czymś normalnym. (Co nie oznacza, że jej postawa była godna pochwały.)
      Co do losów wojny - monarcha miał już wtedy mocno ograniczoną władzę, krajem rządził premier i rząd. Raczej o koalicji z Niemcami nie byłoby i tak mowy.
      Ale bardzo dziękuję za ciekawy głos w dyskusji o Wallis i zapraszam do częstszego komentowania.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...