Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

18 lipca 2014

Memento mori – fotografia pośmiertna.

Fotografia post mortem jest właściwie tak stara jak sama sztuka fotograficzna. Współcześnie trudno być może zrozumieć, dlaczego ludzie pragnęli uwiecznić na zdjęciu swoich bliskich tuż po ich śmierci. Dlaczego nie zrobili tego za ich życia? Czy kierowała nimi jakaś makabryczna potrzeba obcowania z umarłymi? Jak w przypadku wielu innych zwyczajów z przeszłości, aby zrozumieć fotografię post mortem, trzeba poznać czasy i zwyczaje tamtego okresu.
Na początku XIX wieku narodziła się dagerotypia, matka fotografii. W wyniku tego procesu fotograficznego na metalowej płytce otrzymywany był obraz, zwany dagerotypem. Dagerotyp, choć nie pozwalał na powielanie, nadal był dużo tańszy i szybszy niż zamówienie portretu u malarza portrecisty, dzięki czemu fotografia stała się dostępna dla niemal wszystkich warstw społecznych. Prawie równocześnie z powstaniem fotografii nadeszła epoka wiktoriańska, wraz z jej specyficznym podejściem do śmierci. Memento mori – pamiętaj o śmierci, bo śmierć jest zwykłą częścią życia i może przydarzyć się w każdej, najbardziej niespodziewanej chwili. W tamtym okresie rozwój cywilizacyjny, połączony ze słabo rozwiniętą medycyną i brakiem higieny, skutkował min. bardzo wysoką śmiertelnością wśród niemowląt i małych dzieci. Śmierć przychodziła często i nagle, zwykła gorączka u małego dziecka, mogła się skończyć tragicznie. Czasami zrozpaczonym rodzinom w przeciągu kilku dni nagle umierało kilkoro dzieci, a nie posiadali oni po nich nawet jednej pamiątki. Wtedy decydowano się na wykonanie tego typu zdjęć, aby zachować na zawsze choć małą cząstkę pamięci o swoich bliskich.
Pierwsze fotografie pośmiertne były zwykle portretami, bądź zdjęciami całej postaci zmarłego, które miały sprawiać wrażenie, że sportretowana osoba żyje tylko jest pogrążona we śnie. Z czasem zaczęto zdjęcia aranżować tak, aby zmarły wyglądał na osobę żywą. Oczy pozostawały otwarte, bądź były domalowywane na zdjęciu. Wraz z ciałem pozowały osoby żywe, matki trzymały zmarłe niemowlęta na ręku, starsze dzieci i dorośli byli sadzani na specjalnych krzesłach ze stelażem, które utrzymywały ciała w pionie. Na zdjęciu zbierały się całe rodziny, dzieci „trzymały” w rękach swoje ulubione zabawki, twarze malowano, tak aby pozbyć się nienaturalnej bladości. Często na zdjęciach trudno zobaczyć, kto właściwie był tam sportretowany po śmierci, a kto za życia. Właściwie, oglądając takie zdjęcie wyrwane z kontekstu, można się nawet nie domyślać, że oglądamy zdjęcia zwłok (radzę abyście przyjrzeli się uważniej starym rodzinnym albumom, jeśli takie posiadacie).
Choć, jak już wspominałam, zwyczaj ten obecnie wydaje się nieco makabryczny, to zdjęcia te nie powstawały ze spaczonych pobudek, wręcz przeciwnie. Były sposobem na poradzenie sobie z żałobą i upamiętnieniem oraz wyrazem szacunku dla zmarłych bliskich. Osób, które za życia nie mogły sobie pozwolić, bądź nie zdążyły zrobić sobie zdjęcia (w przypadku dzieci, trudno o zdjęcie za życia, bo długi czas naświetlania wymagał długiego bezruchu), po śmierci zasługiwały na ten ostatni gest ze strony swoich bliskich.
Wraz z upływem czasu, coraz częściej na zdjęciach pojawiali się zmarli w trumnie ozdobionej kwiatami, oczywiście w otoczeniu rodziny. Odchodzono zatem od „ożywienia” i upiększenia zmarłego, na rzecz realistycznej pamiątki z pogrzebu. Taki rodzaj fotografii kontynuowano również w XX w. I tak na zniszczonych, czarno białych fotografiach widzimy trumnę wraz z całą rodziną i znajomymi. Nierzadko na wsi, gdzie fotograf bywał z rzadka a fotografia była luksusem, widzimy całą wieś w odświętnych strojach skupioną wokół podestu z trumną. Ja sama, w rodzinnym archiwum mojej babci, widziałam takie pamiątkowe zdjęcie z pogrzebu mojej prababki – trumna, przy niej cała rodzina...
Zresztą zdjęcia pośmiertne w trumnie są nadal robione na całym świecie, choć dziś mają wartość raczej reporterską niż pamiątkową, to są kontynuacją wiktoriańskiej tradycji – czy tego chcemy, czy nie.
Jest jeszcze inna forma fotografii post mortem, która również jest popularna do dziś. Są to mianowicie zdjęcia prasowe oraz policyjne, głównie z miejsca zbrodni. O ile zdjęcia policyjne służą dokumentacji miejsca zbrodni i późniejszemu postępowaniu dowodowemu i ich charakter nie zmienił się od dekad, to zdjęcia prasowe goniły za sensacją i współcześnie bylibyśmy zszokowani jak krwawe były zdjęcia prasowe sprzed lat.
Pamiętacie może fotografa z filmu „Droga do zatracenia”? Postać grana przez Juda Law jest zawsze pierwsza na miejscu zbrodni i ma najlepsze zdjęcia... Cóż, fotograf sam jest zabójcą na zlecenie, nie waha się też dobić jeszcze żywej ofiary, tak aby móc zarobić na sprzedaży zdjęć. Nie wiem, na ile prawdziwa może to być postać, jednak prawdą jest, że pod koniec XIX i w pierwszej połowie XX wieku paparazzi byli często na miejscu zbrodni przed policją. I nie ma w tym żadnej tajemnicy, po prostu prasa, w przeciwieństwie do policji sowicie płaciła za informacje od naocznych świadków. Na pierwszych stronach gazet, również w Polsce, można było zobaczyć „jeszcze ciepłe”, podziurawione kulami ciała. Nie wierzycie? Poszukajcie w sieci zdjęć z masakry w dniu Św. Walentego, z zatrzymania Bonnie i Clyda albo ze sprawy Czarnej Dali. Krew się leje niczym w horrorze typu gore. Dziś po tak drastyczny przekaz nie sięgają nawet najgorsze brukowce, choć pewnie by chciały...
Tekst pierwotnie opublikowany w Mega*Zine Lost & Found
Wahałam się czy zamieścić ten tekst na blogu. Do publikacji skłoniło mnie to, że już kilkukrotnie na rożnych blogach vintage widziałam archiwalne zdjęcia śpiących dzieci, które wcale nie spały... I mam wrażenie, że autorzy tych blogów, nie do końca zdawali sobie z tego sprawę.
Nie zamieszczam dziś zdjęć, jeśli ktoś jest zainteresowany bardzo łatwo je znaleźć. Wujek Google pomoże.

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy post, choć makabrą zalatuje... Niemniej jednak faktem jest, że temat śmierci fascynował ludzi od zawsze. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas współczesnych - makabra, dla żyjących w tamtych czasach - normalność. Dlatego nie zamieszczałam zdjęć, nie każdy ma ochotę je oglądać.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...