Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

22 września 2014

W co się ubrać do teatru?

Wraz z nieubłaganym końcem lata nadchodzi inauguracja sezonu artystycznego. Po wakacyjnej przerwie teatry i inne przybytki sztuki otwierają swoje podwoje, racząc nas premierowymi przedstawieniami. I tu pojawia się pewien problem. Nie, nie które przedstawienie/koncert wybrać, albo przynajmniej nie tylko ;) Pojawia się zawsze aktualne pytanie w co się ubrać.
Przysięgam, że kiedyś sobie sprawię taki strój!
Pytanie o tyle istotne, że właściwie nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od okoliczności. Inaczej przecież ubierzemy się do offowego teatru ukrytego w podziemiach starej kamienicy a inaczej do teatru narodowego, inaczej na zwykłe przedstawienie i inaczej na premierę, inaczej do opery i do teatru muzycznego itd. itp. Zatem jak się ubrać? 
Moja odpowiedź brzmi - stosownie do okazji. Czyli najpierw wypada sprawdzić na co właściwie i gdzie idziemy. Nie tylko tytuł sztuki, ale i rangę teatru oraz przedstawienia. Na premierę, szczególnie do opery, czy teatru z tradycjami, ubierzmy się o ton bardziej elegancko niż na "normalny" spektakl, ale bez przesady. I nie chodzi zaraz o balową suknię, czy garsonkę po babci. Każdy znajdzie coś dla siebie, ważne, żeby czuć się komfortowo. Poniżej przedstawiam kilka propozycji, eleganckich, ale nie nudnych. Nieprzypadkowo wybrałam Ditę, choć kojarzy się z kabaretem, czyli rozrywką bardziej plebejską, to jej stroje są idealnie dobrane na każde wyjście. 
Dla odmiany na przedstawienie niezależnego teatru, czy widowisko plenerowe, radzę ubrać się przede wszystkim wygodnie i bez zadęcia. Nigdy nie wiadomo, co nas może spotkać i czy nie będziemy stać w mokrej trawie, w którą zapadną się szpilki, albo czy nie będziemy siedzieć na ławkach ze starych palet, które szybko rozprawią się z eleganckimi pończochami ;) 
Teatr na dachu - NYC.
Czego zatem nie robić? Ja osobiście nie znoszę w takich sytuacjach niechlujstwa. I z przykrością muszę przyznać, że celują w nim niestety panowie. Zdarzyło mi się widzieć pana w średnim wieku w filharmonii w dżinsach tak wytartych na kolanach, jakby wcześniej froterował tam posadzkę. Nie wyglądał awangardowo, tylko byle jak. Razi mnie też sytuacja kiedy elegancko ubranej dziewczynie towarzyszy chłopak w t-shircie i dżinsach. Sorry stary, ale mogłeś bardziej się postarać :( Nie raz już słyszałam argument "Przecież, czy siedzę w teatrze w podartych dżinsach, czy we fraku, przedstawienie odbieram tak samo. I co właściwie kogo obchodzi, w co się ubieram?" No niezupełnie, decydując się na wyjście między ludzi, decydujemy się też na przestrzeganie pewnych ogólnie przyjętych zasad. Bo w takim razie dlaczego nie przyjść w kapciach i piżamie, w końcu odbiór sztuki będzie taki sam... 
Edward - książę Windsor - niedościgniony wzór elegancji.
A wy co sądzicie na ten temat?
A może strój jakiegoś widza, szczególnie zapadł wam w pamięć?

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...