Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

30 stycznia 2014

Ja jeszcze ciągle czekam na ciebie.

ja jeszcze ciągle czekam na ciebie
a ty nie przychodzisz
a jeśli
to jesteś przejazdem na dwa dni
jak ten fizyk z Moskwy w niemodnym kapeluszu
który uśmiechnął się do mnie
i zniknął na zakręcie białych szyn
nie próbowałam go zatrzymać
wiedziałam przecież
że to nie ty
 
czekam czekam wytrwale tak lekko dotykają mnie dni moja tęsknota jest tęsknotą planet zmarzłych tęskniących do słońca a ty jesteś słońcem które pozwala mi żyć jest znowu wieczór na dachach leży śnieg wąskie wieże kościołów nakłuwają niebo i dni tak lekko biegną nie wiadomo gdzie
 
Zgodnie z obietnicą przedstawiam dziś drugą porcję zdjęć z jesiennej sesji, tym razem w zgaszonej i delikatnej kolorystyce. Część pierwsza zdjęć tutaj: Jesienna zjawa
Zdjęcia: Aleja 57

26 stycznia 2014

Warsztaty fotografii wielkoformatowej - w stylu lat 30.

Dwa tygodnie temu miałam przyjemność wziąć udział w zajęciach z fotografii wielkoformatowej prowadzonych przez Lorne Liesenfelda w Warszawskiej Szkole Fotografii i Grafiki Projektowej.
Było to dla mnie niezwykle ciekawe doświadczenie. Zrobiono mi sześć zdjęć (aż sześć!). W dobie aparatów cyfrowych, kiedy na każdej sesji powstają setki, a nawet tysiące ujęć, konieczność pozowania bez ruchu, ze świadomością, że fotograf ma tylko jeden „strzał” była niczym cofnięcie się w czasie do początków fotografii. 
Zajęcia zostały podzielone na dwie części, w pierwszej modelka pozowała do ujęć typu beauty. W drugiej części, pozowałam do zdjęć stylizowanych. Zaproponowałam dwie stylizacje, jedną w stylu lat 20./30. ubiegłego wieku, drugą w stylu Betty Page.
 
Dziś pokazuję pierwszą stylizację, zdjęcia backstage autorstwa Ani Orłowskiej. Byłam ubrana w czarną satynową bluzkę i spódnicę w kratkę. Studenci decydowali o dodatkach – przywiozłam ze sobą torbę pełną rękawiczek, korali, woalek, miałam nawet gorset i etolę z lisa (nazwaną pieszczotliwie Zdechlakiem).
Z wykładowcą - Lorne Liesenfeldem.
To było bardzo pouczające popołudnie, mam też nadzieję, że uczestnicy zajęć byli zadowoleni ze współpracy ze mną. Kto wie, może jeszcze kiedyś się spotkamy?
fot. Ania Orłowska
PS. Fotografia wielkoformatowa - fotografia tzw. aparatami wielkoformatowymi, czyli dającymi obraz w formacie co najmniej 4x5 cala (lub 9x12 cm). Poniżej aparat studyjny z XIX w.
fot. Janez Novak, licencja CC.

24 stycznia 2014

Kulturalna Łódź - nowy cykl na blogu.

Niniejszym zaczynam nowy cykl na blogu, chciałabym co jakiś czas przedstawiać ciekawe wydarzenia kulturalne i artystyczne z regionu łódzkiego (i nie tylko) – oczywiście z nutką retro.
 
1. Z wizytą u Herbstów.
fot. A. Rutkowski
Chciałabym zachęcić was do odwiedzenia Muzeum Pałacu Herbsta (ul. Przędzalniana 72, Łódź). Muzeum zostało niedawno oddane do użytku po remoncie i renowacji, mającej na celu odtworzenie oryginalnych wnętrz z epoki. Włożono w ten projekt mnóstwo wysiłku, serca i pieniędzy – i to widać!
Pałac został zbudowany dla Matyldy i Edwarda Herbstów, którzy zamieszkali tu po ślubie zawartym w roku 1875. Rodzina Herbstów mieszkała w pałacu do roku 1942. Po roku 1945 rezydencja Herbstów pełniła różne, czasem bardzo dziwne funkcje, takie jak: ośrodka szkolenia pracowników pomocy społecznej, domu dziennego pobytu dla nerwowo chorych, była siedzibą zakładu biologii PAN, Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej, spółdzielni inwalidów, a nawet Pracowni Konserwacji Zabytków.
W 1976 roku rezydencję przejęło Muzeum Sztuki. Wszystkie zabudowania wymagały wtedy kapitalnego remontu ponieważ skutkiem niewłaściwego użytkowania była daleko posunięta dewastacja, a nawet unicestwienie kilku budynków.
fot. A. Rutkowski
Przy okazji zobaczcie koniecznie wystawę „Herbstowie. Historie niedokończone” (czynna do końca czerwca), która w oparciu o nowo odkryte archiwalne materiały opowiada historię dwóch pokoleń rodziny Herbstów. Ekspozycja w Muzeum Pałac Herbsta w niekonwencjonalny sposób pokazuje losy właścicieli pałacu w kontekście dziejów Łodzi przełomu XIX i XX wieku.
(informacje i zdjęcia pochodzą ze strony internetowej muzeum: www.palac-herbsta.org.pl)

2. Można też umrzeć z tęsknoty.
Umrzeć z tęsknoty. Najpiękniejsze piosenki żydowskie. Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi
Czy wiecie, że w przedwojennej Łodzi, społeczność żydowska stanowiła około 30% mieszkańców? Niewielu z nich przeżyło wojnę, jeszcze mniej zostało później w Polsce.
„Pragniemy zabrać Państwa w podróż w uchodzący w niepamięć, a przecież piękny i bliski nam świat kultury żydowskiej. (...) Zapamiętane obrazy, radosne, nostalgiczne i melancholijne melodie i poetyckie teksty przypomną orientalną, niezmiennie fascynującą nas kulturę jednego z najbardziej niezwykłych narodów. Może wspólnie uda nam się przywołać magiczną atmosferę wielokulturowej Łodzi.„
Spektakl jest częścią obchodów IV Dni Pamięci, organizowanych z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu .
(informacje, zdjęcie i cytat pochodzą ze strony internetowej teatru: http://www.teatr-jaracza.lodz.pl)

3. Zobaczyć nowoczesność z lat trzydziestych.

Atlas nowoczesności. Kolekcja sztuki XX i XXI wieku. Muzeum Sztuki w Łodzi (ms2 , ul. Ogrodowa 19).
Kolekcję udostępniono publiczności po raz pierwszy w lutym 1931 r. Zbiory grupy „a.r.” gromadzone były w latach 1929–32 i uzupełniane do 1938 roku. Kolekcja stanowiła przegląd awangardowych nurtów i tendencji końca lat 20. minionego wieku i stała się początkiem zbiorów sztuki nowoczesnej, które są wciąż uzupełniane współczesnymi dziełami z obszaru sztuki eksperymentującej.
(informacje i zdjęcie
pochodzi ze strony internetowej muzeum: http://msl.org.pl)
A po obejrzeniu wystawy, możecie udać się do królestwa Poznańskiego i odwiedzić Manufakturę, przy której znajduje się muzeum. Z racji pogody, polecam szczególnie gorącą czekoladę u Wedla – nadal w klimacie retro.

20 stycznia 2014

Jesienna zjawa.

W wieczornym mroku, we mgle szarej,
idzie przez łąki i moczary,
po trzęsawiskach i rozłogach,
po zapomnianych dawno drogach,
zaduma polna, Osmętnica...
Idzie po polach, smutek sieje,
jako szron biały do księżyca...
Na wód topiele i rozchwieje,
na omroczone, śpiące gaje,
cień, zasępienie od niej wieje,
włóczą się za nią żal, tęsknica...
Hen, na cmentarzu ciemnym staje,
na grób dziewczyny młodej siada,
w świat się od grobu patrzy blada...
 
Prawo serii działa, potwierdzam :) Właśnie otrzymałam zdjęcia z kolejnej jesiennej sesji (już ostatniej plenerowej w zeszłym roku). Ponieważ zdjęcia powstały pod koniec października, na kilka dni przed Dniem Wszystkich Świętych, myślą przewodnią zdjęć była zjawa, dusza porzuconej dziewczyny, kochanki szukającej wiarołomnego ukochanego. 
 
 

fot. Aleja 57
Ania była tak miła, że przesłała mi zdjęcia w dwóch wersjach obróbki graficznej. Dziś pokazuję zdjęcia z dużymi kontrastami i intensywnymi barwami. Niebawem zamieszczę inną wersję, tej samej sesji.
Woalka, rękawiczki - DIY,
Gorset - Lady ardzesz corset,
Spódnica -Tesco F&F , 
Etola - nn. 
MUA, stylizacja, fryzura - me, myself and I  

 

17 stycznia 2014

Wiatr mnie na spacer wywiał.

Wiatr mnie na spacer wywiał,
Ciepły, ciemny i szumny.
Jemuż bym się sprzeciwiał,
Czuły i nierozumny?

Idę, anioł i dandy,
I świata nie poznaję.
Na ulicy - legendy:
Tramwaje, nie tramwaje.

 

Złotą, wieczorną wódką
Pijany, niepijany,
Płynę wolno, cichutko,
Śmiesznie z domu wywiany.
(Julian Tuwim, fragment)
fot. Piotr Wywijas
Za oknem pierwszy śnieg (kogo zaskoczyła zima w styczniu?) a ja wspominam ciepłe jesienne dni. Pierwszy post w tym roku przyniósł mi szczęście, właśnie otrzymałam i mogę wam pokazać zdjęcia z kolejnej zeszłorocznej sesji. Park, ciepły dzień, spadające liście i spódnica od Lady Pin Up, czego można chcieć więcej?
Sweterek - nn,
Spódnica - Lady Pin Up,
Mitenki - Ko-moda,
Szpilki, Pończochy - allegro.

12 stycznia 2014

Route 66*.

Kolejna odsłona cyklu mieszkaniowego na blogu.
Każde wnętrze nabiera indywidualnego charakteru, dzięki odpowiedniemu dobraniu ozdób, bibelotów i oczywiście dekoracji ścian. Bardzo długo nie mogłam się zdecydować, jakie obrazy powinny zawisnąć u mnie w domu. W pierwszej wersji chciałam kupić reprodukcje zdjęć Marilyn Monroe lub innych wielkich aktorek sprzed lat. Jednak doszłam do wniosku, że wnętrze będzie zbyt „babskie”. Potem pomyślałam o lawendzie (idealnie nawiązującej do drobiazgów z tego i tego posta). Jednak po namyśle uznałam, że lawendowe pola na fioletowej ścianie to zbyt dużo fioletu w fiolecie. W końcu stanęło na samochodach, oczywiście w klimacie retro. 
Ale wybór wcale nie okazał się prosty. Mimo tego, że w sieci są sklepy oferujące wybór obrazów, które można zamówić w wielu rozmiarach oraz w podziale na kilka elementów zawsze coś mi nie pasowało. A to nie ten rozmiar obrazów (chciałam dwie pasujące do siebie panoramy), a to kadr nie taki jak być powinien, albo kolorystyka. W końcu zdecydowałam się na kilka mniejszych obrazków o wspólnej tematyce, które zestawiłam we własną kompozycję.
Kolory są tu nieco przekłamane, w rzeczywistości ściana jest jaśniejsza.
Jednak jedną niewielką Marilyn też przemyciłam na ścianie :)
Lawendowe pudełka również zyskały nową koleżankę, w postaci postarzanej skrzyni dekorowanej techniką decoupage. Oprócz tego, że ładnie wygląda, jest bardzo praktyczna i pojemna.
*Route 66 – otwarta 11 listopada 1926 roku trasa drogowa w USA o długości 2448 mil (3939 km) łącząca Chicago z Los Angeles. Całość trasy uzyskała utwardzoną nawierzchnię w 1938 roku. Swoją największą świetność przeżywała w okresie wielkiego kryzysu lat 30. ubiegłego stulecia.


7 stycznia 2014

Pepitka w stylu Audrey Hepburn.

Dziewczęcy styl Audrey Hepburn nie należy do moich ulubionych. Choć uważam ją za świetną aktorkę i niezwykle elegancką kobietę, to z racji diametralnie różnej figury nie bardzo mogę nosić fasony, które preferowała. Audrey była drobną brunetką, o której Billy Wilder miał powiedzieć: „Ta piękna dziewczyna odeśle biust do lamusa”. Podczas gdy ja... resztę dopowiedzcie sobie sami...
Jednak kiedy pod choinką znalazłam pięknie wydany album o Audrey Hepburn, stwierdziłam, że może jednak spróbuję. Skoro jednak nie mam akurat w szafie nic od Huberta de Givenchy, to niech będzie Pretty Girl (adekwatne określenie na A. H.).
Po moich ostatnich narzekaniach na gniotące się tkaniny w Pretty Girl muszę zwrócić firmie honor – moje ostatnie zakupy (spódnica i sukienka) są uszyte z dużo lepszych gatunkowo materiałów, a sukienka ma podszewkę. 
Audrey chyba już zawsze będzie się kojarzyć z Holly Golightly ze „Śniadania u Tiffany'ego”, choć sama aktorka twierdziła, że gra postać, która jest jej zupełnym przeciwieństwem. Wysoko upięte włosy, długie czarne rękawiczki i perły. Moje perełki to część bransoletki, którą niedawno pokazywałam. Można ją rozdzielić na kilka pojedynczych części – jak praktycznie :)
Zdjęcie w stylu Holly ;)
PS I. Może się narażę, ale nie podobała mi się wersja filmowa „Śniadania”. Książka jest doskonała, ale film bardzo od niej odbiega. Zmiana orientacji głównego bohatera, spłycenie postaci Holly i jeszcze ten happy end. To nie dla mnie. Ale z ręką na sercu przyznaję, że Hepburn była świetna. Podobno początkowo tę rolę przeznaczono dla Marylin Monroe – to mogłoby być ciekawe.
PS II. Ostatnio na fanpage na FB rozpoczęłam cykl zagadek filmowych i literackich z nutką retro :) Będą się pojawiać co jakiś czas - zapraszam do zabawy.
Sukienka - Pretty Girl,
Kozaki - Centro, 
Perełki - Angela Jewellery,
Rękawiczki - Port Łódź,
Okulary - Max Mara. 

3 stycznia 2014

Where The Wild Roses Grow.

W pierwszy noworoczny poście pokażę sesję zdjęciową, która odbyła się niemal pół roku temu. Tak się składa, że dopiero teraz dotarły do mnie te zdjęcia - mam nadzieję, że to będzie dobra wróżba na ten rok i wreszcie „odzyskam” wszystkie zaległe zdjęcia.
Ofelia, nimfa wodna, Świtezianka, czy wreszcie Kylie Minouge w teledysku do piosenki Where the Wild Roses Grow – inspiracji do zdjęć „na topielicę” jest mnóstwo. Lato i ciepłe długie wieczory sprzyjają takim zdjęciom, więc swego czasu różne portale fotograficzne i modelingowe zaroiły się wprost od topielic. Postanowiłam dołożyć i swoje 5 groszy do tego tematu, szczególnie, że już od dłuższego chodziły mi po głowie zdjęcia w wodzie.
 
Pewnego letniego dnia wybraliśmy się z Konradem oraz jego asystentem Michałem do urokliwego Ldzania pod Łodzią. Szczęśliwie dzień nie był zbyt ciepły jak na sierpień, więc mieliśmy to piękne miejsce do dyspozycji bez zbędnej publiki (nie licząc jednego mistrza drugiego planu, który nie zważając na chłodną wodę, postanowił popływać za moimi plecami). 
 
Muszę przyznać, że zdjęcia, które wymagają nieco przygotowań i poświęcenia, sprawiają potem olbrzymią satysfakcję :) 
Zdjęcia - Konrad Gawrysiak,
Stylizacja, MUA - ja.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...