Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

12 lutego 2015

Nowy Jork, Berlin, Warszawa - nocne życie opisane.



Po krótkim romansie z czasami PRLu, wracam do mojej ulubionej epoki - międzywojnia. Urodziny, które niedawno obchodziłam, znacznie wzbogaciły moją domową biblioteczkę. W tym roku prezentami (które w sumie sama wybrałam) były jedynie książki :) Zaczęło się od Nowego Jorku, na Amazonie zamówiłam "Jazz Age Beauties", album zawierający zdjęcia Alfreda Cheneya Johnstona, nadwornego fotografa tancerek rewii Ziegfeld Follies (mającej siedzibę na Broadwayu).
 
Ponad 250 stronicowy album jest zbiorem czarujących fotografii z lat początku XX wieku, przedstawiających głównie kobiece akty i portrety, z rzadka tylko okraszonych tekstem. Niestety niewielka część fotografii jest słabej jakości (piksele!), jednak nie umniejsza to przyjemności oglądania.
Kolejną książką, która do mnie trafiła (a właściwie przyjechała ze mną z ferii w górach), jest "Nowy Jork zbuntowany. Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów" Ewy Winnickiej. Tu jest z kolei zdecydowanie więcej tekstu niż zdjęć. Nowy Jork ery prohibicji to miasto kontrastów, niewyobrażalnej biedy, pracy ponad siły ale i miasto szybkich fortun, blichtru, teatru, kabaretu oraz oczywiście rodzącej się mafii. Ziemia obiecana dla wszelkiej maści emigrantów i wyrzutków. Książka opisuje jak doszło do wprowadzenia prohibicji (polityczne gierki, które znamy dobrze i dziś) i jakie przyniosła skutki - gospodarcze i społeczne (zwykle o tych drugich politycy nie raczą pomyśleć, zanim coś zrobią...).
I wreszcie trzy tytuły, które kupiłam przez łut szczęścia. Mijając wystawę księgarni koło mojej pracy przypadkiem zauważyłam "W przedwojennej Polsce. Życie codzienne i niecodzienne" (Maja Łozińska, Jan Łoziński), kiedy weszłam aby obejrzeć książkę i sprawdzić ile kosztuje, okazała się sporo przeceniona. A wraz z nią inne wydawnictwa PWN: "Kino, teatr, kabaret w przedwojennej Polsce. Artyści, miejsca, skandale" Wojciecha Kałużyńskiego oraz "Berlin. Szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka" Iwony Luby. Za wszystkie trzy zapłaciłam mniej, niż cena nominalna każdej z nich. 
 
Książki są bardzo starannie i estetycznie wydane. Jestem pewna, że będę je czytać z przyjemnością. Jednak póki co, jeszcze nie zdążyłam się do nich zabrać - nadal jestem w Nowym Jorku.

11 komentarzy:

  1. Berlinśkie "szalone lata" to świetna pozycja! Miałam zresztą przyjemność chodzić na wykłady jej autorki i czuć było, że ta tematyka to jej wielki konik. Zazdroszczę posiadania w prywatnej biblioteczce, bo to kuszący rarytas :) Przy okazji pięknie ilustrowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazdroszczę takich wykładów. Musiały być pasjonujące!

      Usuń
    2. Cały cykl rozpoczęliśmy od obejrzenia "Kabaretu" Boba Fosse, więc tak, było na czym skupiać uwagę. Jeśli nie miałaś okazji to polecam też zajrzeć do książki Anny Sieradzkiej "Moda w przedwojennej Polsce", choć opinie o niej są momentami dyskusyjne. Niemniej warstwa wizualna również kusząca.

      Usuń
    3. Dobrze, że mi przypomniałaś o tej książce - nawet wiem od kogo pożyczę :)

      Usuń
    4. Ja właśnie czytam "Modę w przedwojennej Polsce". Nie mam żadnych uwag, poza taką, że znaczną część tekstu stanowią cytaty z przedwojennych poradników savoir-vivre'u dotyczących mody i stylu, ale z drugiej strony rozumiem, że pisanie tego przez autorkę swoimi słowami też byłoby trochę bez sensu. Dlatego wolę już poczytać oryginalne fragmenty poradnika. Poza tym książka jest bardzo ciekawa - dość obszernie omawia modę międzywojnia i klasyfikuje ją na modę codzienną, wieczorową, ślubną, dziecięcą i jeszcze coś tam. Myślę że w oryginalnej cenie nie ma co kupować, ale na wyprzedaży jak najbardziej :)

      Usuń
    5. Dzięki za tą mini recenzję. Książkę z tego co pamiętam ma Vintage Girl, do niej się udam, zanim zajrzę do księgarni.

      Usuń
  2. Uwielbiam albumy! Choćniektórzy uważają, że to nie książka, bo "tam przecież nie ma co czytać"... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu nie dość, że album, to jeszcze z gołymi babami ;)

      Usuń
  3. Po pierwsze: Wszystkiego najlepszego! Niech los Ci nie poskąpi nowych książek, gorsetów, pończoch, spiczastych staników, sztucznych rzęs i oby jak najwięcej sesji na blogu - wieleeeki całus:*
    Co do książek to sama przeczytałabym Kałużyńskiego i Łozińskich (tych ze względu na to, iż babcia mojego męża ma tak na nazwisko;), a nawet ten album z gołemi babami:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję!
    To już drugi album z gołymi babami w mojej kolekcji, a trzeci jest w drodze. Jeszcze chwila i zacznę ukradkiem przeglądać w kiosku CKM...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...