Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

20 lutego 2015

Temple of Love



 With the fire from the fireworks up above me
With a gun for a lover and a shot for the pain at hand
You run for the cover in the temple of love
You run for another but still the same
For the wind will blow my name across this land
In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers eyes

In the temple of love- shine like thunder
In the temple of love- cry like rain
In the temple of love- hear my calling
In the temple of love- hear my name


Żaden kościół, jaki do tej pory widziałam w Polsce, nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jak ten niewielki drewniany kościółek w Karpaczu. Dumnie zwany Świątynią sprawia, że wyobrażam sobie dawno minione czasy, norweskie fiordy i Wikingów przegrywających nierówną walkę z nowym, ukrzyżowanym bożkiem. Dziś, zabrany ze swej ojczyzny, strzeże bram majestatycznych Karkonoszy i wejścia do Karkonoskiego Parku Narodowego. I choć niestety najbliższą okolicę kościółka szpecą makabryły w postaci post peerelowskich klocków oraz bizantyjskich niemal wytworów hotelarstwa (bo budynkami tego nie śmiem nazwać - projektanci i włodarze zezwalający na budowę tych cudów, powinni zawisnąć wiadomo za co na najbliższej latarni - wybaczcie kolokwializmy, ale jestem strasznie cięta na wszystkich niszczących zabytki, psujących krajobraz oraz zalepiających wszystko szmatami zwanymi reklamami), to bryła kościoła nadal robi olbrzymie wrażenie górując nad miasteczkiem na tle gór. 
 
Świątynia Wang (bo oczywiście o niej mowa) – to ewangelicki kościół parafialny w Karpaczu w Karkonoszach, przeniesiony w 1842 z miejscowości Vang, leżącej nad jeziorem Vangsmjøsa w Norwegii. Kościół został zbudowany z sosnowych bali w miejscowości Vang w południowej Norwegii, na przełomie XII i XIII w. Powstał jako jeden z ok. tysiąca (przetrwało kilkadziesiąt) norweskich kościołów klepkowych (słupowych) – stavkirke. Uważany jest za najstarszy drewniany kościół w Polsce. Konstrukcja kościoła wykonana jest bez użycia gwoździ, wszystkie połączenia zrealizowano przy pomocy drewnianych złączy ciesielskich. Wnętrze świątyni ozdobione jest oryginalnymi zdobieniami i rzeźbami. (wg. Wikipedii).
Przy okazji mam focię godną każdego normalnego turysty :)
Wszystkie zdjęcia w tym poście są autorstwa White Studio Fotografia Emilia Chojnacka, które mieści się w Karpaczu. Kilka słów o samej sesji napiszę następnym razem.
Dla podkreślenia nastroju:
Czapa, rękawice - kupione na miejscowych straganach, spódnica - miejscowy sh, reszta (sweter, płaszcz, buty) - starocie z mojej szafy.

6 komentarzy:

  1. Pięknie wpisałaś się w klimat świątyni - wyglądasz jak żona króla Wikingów:)
    Byłam tam kiedyś i jeśli pamięć mnie nie okłamuje , to mi to miejsce kojarzyło się z buddyzmem. Jak widać każdy ma inne skojarzenia;)

    OdpowiedzUsuń
  2. You are absolutely gorgeous! <3

    unknownprettylies.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, prowadzę sklep z odzieżą używaną min. vintage, sprzedaje ciekawe stroje z dawnych lat, aktualnie posiadam kilka bardzo ciekawych przykładów z lat 60, 70, 80, 90. Zachęcam do odwiedzenia: http://allegro.pl/Shop.php/Show?id=39499440

    OdpowiedzUsuń
  4. ooohhhh... I still love the song (after so many years *haha*), and you look amazing, as always! Have a great weekend,
    Kind Regards,
    Rohmy

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...