Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

14 marca 2015

Stan permanentnego niedoczasu.



Niedawno przeczytałam, że słowo "niedoczas" po raz pierwszy zostało oficjalnie (w prasie drukowanej) użyte w 1954 r. Ten retro już wyraz idealnie opisuje stan, w jakim się ostatnio znajduję. Brak mi czasu na cokolwiek, wszędzie i zawsze się śpieszę, stoję w niekończących się korkach marnując cenny czas, spóźniam się, bądź wpadam na ostatnią chwilę. Ofiarą tego stanu rzeczy stał się też niestety blog, nie mam czasu napisać notki, ani tym bardziej zrobić zdjęć, ani nawet zajrzeć na zaprzyjaźnione blogi.
Wyjątkowo zdążyłam zrobić zdjęcie przed wyjściem.

Kiedy już jakimś cudem uda mi się znaleźć trochę czasu dla siebie, to oczywiście towarzyszy mi wieczny pośpiech i nerwówka. Jednak czasem okazuje się, że jak w tym starym powiedzeniu, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W zeszły weekend byłam na koncercie/przedstawieniu The Piaf Show w wykonaniu Anne Carrere w klubie Wytwórnia. Ponieważ jak zwykle przyjechałam na ostatnią chwilę i oczywiście musiał szukać wolnego miejsca, żeby zaparkować, weszłam na koncert chwilę po rozpoczęciu. Aby nie przeszkadzać pozostałym widzom, zamiast na widownię, zostałam skierowana na boczny balkon, który jak się okazało był niemal zupełnie pusty. I w ten sposób przez cały koncert czułam się, jakbym miała prywatną loggię w teatrze.  
Płaszcz jest dość ciepły, powiedziałabym, że zimowo-wiosenny i tak oto prezentuje się w świetle dziennym.

W czasie zimowych wyprzedaży udało mi się kupić płaszcz Ashley Coat marki Collectif Clothing. Ponieważ miałam jeszcze resztę gwiazdkowych pieniędzy a przecena była spora, nie zastanawiałam się ani chwili. No dobrze, chwilę się zastanawiałam - w końcu musiałam wybrać kolor. Płaszcz ma trzy wersje kolorystyczne: zieleń, czerwień i czerń. Zdecydowałam się na ten ostatni, ponieważ mam już czerwony płaszczyk Hell Bunny, a zielony nie pasuje zbytnio do reszty mojej szafy.
Dodatki na wieczorne wyjście.

 
Płaszcz - Ashley Coat Collectif Clothing, t-shirt - motokoszulki.pl, spódnica - Greta Vintage Store, buty - CCC, rękawiczki - F&F, toczek - handmade VG, torebka - Allegro.

6 komentarzy:

  1. Płaszcz jest wspaniały, chociaż ja pewnie skusiłabym się na zielony :) U mnie też bardzo kiepsko z czasem, ale staram się być w miarę regularna, choć nie zawsze się to udaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bym miała więcej pieniędzy, też bym się skusiła i kupiła oba ;)

      Usuń
  2. Cudowny płaszcz, ma ciekawą podszewkę. Wszystko jest takie w Twoim stylu i szczerze podziwiam konsekwencję w dobieraniu garderoby jak i dodatków (rękawiczki). Fajny t-shirt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jeśli chodzi o dobór garderoby, jest w tym też troszkę wygodnictwa. Kompletując ubrania w wybranym stylu i kolorystyce, mam spokój z ubieraniem - wszystko do wszystkiego pasuje ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...