Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

17 maja 2015

Południe w zoo, wieczór w muzeum.



A noc w domu...
Spódnica santa muerte - krawcowa, koszulka - motokoszulki.pl, kurtka - Cropp, baleriny - CCC.
Ale po kolei. Zauważyłam, że najbardziej intensywnie odczuwam weekend, jeśli porządnie się zmęczę, nachodzę, jednym słowem - wyrwę z domu. Dlatego zachęcona ładną pogodą w sobotnie przedpołudnie wybrałam się do zoo. Nie będę tu czarować, że łódzki ogród zoologiczny jest jakoś szczególnie wyjątkowy. Jednak ostatnio widać pewną poprawę infrastruktury i starania, aby pozyskać ciekawe zwierzaki. Mam też pewien sentyment z dzieciństwa, jak pewnie każdy łodzianin. Jednym słowem, jest to miłe miejsce na przedpołudniowy spacer (również dlatego, że wtedy nie ma jeszcze tłumów).
Gdzie jest Nemo?
Jedna z kóz w mini zoo zasmakowała w mojej spódnicy :) Mam nadzieję, że jej nie zaszkodzi...
Słonica Matylda jest już bardzo wiekowa, pamięta ją moja mama z lat młodzieńczych. No i znalazł się Król Julian.
Taki dandys przechadzał się po alejkach.
Natomiast wieczór postanowiłam spędzić w muzeum. Dlaczego nie noc, o tym za chwilę. Podobnie jak podczas zeszłorocznej Nocy Muzeów postanowiłam odwiedzić miejsce związane z łódzkim przemysłem filmowym. Rok temu odwiedziłam wspólnie z Vintage Girl Muzeum Kinematografii, w tym roku wybrałam się do Muzeum Animacji Se-ma-for. Polecam je każdemu, niezależnie od wieku.
Tak wygląda wnętrze animowanej lalki.
Bohaterowie mojego dzieciństwa :)

Ręka jest w kadrze specjalnie. Chciałam pokazać skalę. To niesamowite, jak dopracowane są te scenografie!
 
Później wybrałam się do Muzeum Włókiennictwa. W końcu Noc Muzeów bez Retro Pasjonatów, to noc stracona ;)
Ale Muzeum Włókiennictwa to nie tylko skansen i stare maszyny. To także nowoczesne multimedialne i interaktywne wystawy:
A później... Do domu, przed telewizor. Organizatorzy Nocy Muzeów zachęcali aby nie spać, tylko zwiedzać. Kusili kolejnymi rekordami - liczby otwartych obiektów, frekwencji, itp. Dla mnie niestety to wydarzenie straciło już swój pierwotny urok. Jeszcze kilka lat temu można było wieczorową porą, w spokoju zajrzeć w miejsca zwykle niedostępne po zachodzie słońca. Zamknięte muzea i teatry otacza mgiełka tajemnicy, zawsze myślę, że toczy się tam jakieś inne, zaklęte życie. Kto nie czuł nigdy dreszczyku ciekawości, mijając w nocy wielkie, opustoszałe gmaszyska, ten nie wie, o czym piszę.
Niestety obecnie Noc Muzeów to tłumy ludzi. Ja wiem i rozumiem, że to fajnie, że wyjście do muzeum staje się modne. Że takie instytucje muszą konkurować z multipleksami, galeriami handlowymi i mnóstwem innych jaskini rozrywek. Jednak nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy ustawiają się w kilkugodzinnej kolejce, żeby zobaczyć muzeum, które za drobną opłatą można zobaczyć codziennie (w wielu muzeach dla młodzieży są bilety za 1 zł! czy młodzież o tym wie?) w ciszy i spokoju. O godzinie 19.00 mijałam kolejkę do Pałacu Herbsta, która ciągnęła się niemal przez całą długość budynku - jakoś nie wierzę, że w jakikolwiek sposób przełoży się to na liczbę odwiedzających przez resztę roku. Wiem, że napiszę rzecz niepopularną, ale niektóre rzeczy powinny pozostać niszowe, aby nie stracić swego uroku. Nie chodzi mi o żadną ekskluzywność, czy snobizm - po prostu nie wszystko musi być dla mas. Z resztą nigdy nie pociągał mnie owczy pęd. 

10 komentarzy:

  1. Zaciekawiło mnie to muzeum, na pewno fajnie jest zobaczyć po latach misia Koralgola czy Uszatka, w dodatku "na żywo". ;)
    A trzy ostatnie zdania jakbyś wyjęła mi z ust. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło, odwiedza się ich jak starych przyjaciół :)
      Sporo osób, również ze strony pracowników muzeów nie jest zachwyconych takim rozwojem sytuacji.

      Usuń
  2. Właśnie z tych powodów zdecydowałam się opuścić tegoroczną edycję Nocy Muzeów, chociaż zobaczenie Ciebie w tym stroju na żywo byłoby bardzo przyjemną wartością dodaną 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło było by się spotkać :) Ale z pewnością będzie jeszcze ku temu okazja.

      Usuń
  3. Zgadzam się z tym, co piszesz. Ostatni raz na Nocy Muzeów byłam kilka lat temu. Około północy w Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu był taki tłok, że staliśmy zablokowani na schodach. Nie było mowy o jakiejkolwiek kontemplacji eksponatu, bo tłum ludzi po prostu pchał Cię dalej. Podziękowałam za taką atrakcję i wolę odwiedzać muzea w zwykłe dni, nawet za pełną opłatą, która zagwarantuje mi spokój i ciszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz, że nigdy nie pociągał Cię owczy pęd, ale jednak znalazłaś się na tej Nocy Muzeów.
    Nie napisałaś rzeczy niepopularnej, swoim narzekaniem raczej świetnie wpisałaś się mainstream ;) - wszak przy każdej kolejnej edycji NM przez media społecznościowe przetacza się fala krytyki dot. masowego charakteru tej imprezy, a odżegnywanie się od niej jest wręcz modne i pożądane.

    Sama lubię atmosferę muzealnej nocy, kiedy centra miast są żywsze niż zwykle, po ulicach chodzi mnóstwo ludzi i wszędzie czuje się takie lekkie podekscytowanie.Owszem, nie stałabym raczej kilka godzin w kolejce do jakiegoś miejsca, ale na przykład w tym roku wysłuchałam fantastycznego wykładu o rzeźbie gotyckiej. Gdyby nie NM, pewnie nie miałabym takiej szansy.
    Poza tym, uważam, że jeśli nawet tylko kilka osób dzięki tej inicjatywie kulturalnej zainteresuje się sztuką czy historią, to jest duży sukces i dlatego będę bronić idei NM.

    Nie sądzę, że wszyscy mają obowiązek czytać, chodzić do teatru czy znać się na operze, ale jeżeli ktoś wyraża taką chęć (nawet realizowaną w zinstytucjonalizowanych ramach), to nie będę mu odmawiać do tego prawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że nie podobają mi się pewne aspekty danego wydarzenia, nie oznacza, że nie mogę wziąć w nim udziału. Co więcej, uważam, że dopiero jako uczestniczka imprezy, mam pełne prawo wyrazić swoją opinię (pozytywną lub negatywną). W przeciwnym razie byłoby jak z głośnymi niedawno protestami przeciwko pewnemu przedstawieniu, nikt go nie widział, ale niektórzy już wiedzieli, że uraża ich uczucia...

      Nie wiem, czy odżegnywanie się od NM jest modne. Za to wiem, że ta krytyka nie wzięła się z powietrza. Wiem również, że wśród samych muzealników jest wiele głosów krytycznych. Taka krytyka ma też pozytywne przesłanie, ludziom zależy na NM i chcieliby, żeby było to jak najbardziej wartościowe wydarzenie. A"ilość" rzadko równa się "jakość", niestety.

      Poniekąd sama potwierdzasz moją opinię na ten temat - skoro zamiast kilkugodzinnej kolejki do popularnego muzeum, wybrałaś (jak się domyślam) zdecydowanie bardziej niszowy wykład o rzeźbie gotyckiej. Nikomu nie zamierzam odbierać prawa do korzystania z dóbr kultury. Powiem więcej, uważam, że bilety do muzeów powinny być jak najtańsze, najlepiej bezpłatne, skoro muzea i tak są niemal w całości dotowane z budżetu organizatora. Tym niemniej przepychanie się w podpitym i rozbawionym tłumie nie jest dla mnie, co nie oznacza, że skreślam całą imprezę.

      Usuń
  5. Zacznę od ZOO, bo uwielbiam zwierzaki! W łódzkim jeszcze nie byłam, za to kusi mnie Afrykarium we Wrocku, ze względu na krokodyle;) Czy u Ciebie są jakieś?
    Se-ma-for...autentycznie się wzruszyłam, dobrze wiedzieć, że jest takie muzeum. Jeśli tylko dzieci tak szybko nie wyrosną odwiedzę to miejsce:).
    Poza tym wyglądałaś uroczo i młodzieńczo - podoba mi się miks tych rzeczy. Czaszki - słodziaki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest, ale przyznam szczerze, że w pawilonie z gadami nie byłam już od bardzo dawna, więc nie pamiętam zbyt dokładnie.
      O Wrocławiu też słyszałam i zamierzam się wybrać.
      Jeśli dzieci wyrosną, to przyjedź tylko z mężem ;) Młodzi i tak nie docenią uroku starych bajek. Z nowych jest tam tylko "Parauszek".
      Dzięki :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...