Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

11 maja 2015

Wehikuł czasu - mokry kolodion.



Marzenia, również te fotograficzne, czasem się spełniają. Po zeszłorocznej przygodzie z aparatem wielkoformatowym, tym razem miałam niebywałą przyjemność pozować do zdjęć w technice tzw. mokrego kolodionu. Ponieważ w przeciwieństwie do Wojtka, fotografa i gawędziarza zafascynowanego tą techniką, nie mam daru przekazywania wiedzy i opowiadania, będę się nieco posiłkować skarbnicą wiedzy internetowej - Wiki.

Aparat w wersji do transportu.
Wojtek i jego laboratorium chemiczne.
Proces kolodionowy (zw. także mokrym kolodionem lub mokrą płytą) jest techniką fotograficzną polegająca na naświetleniu w aparacie fotograficznym szklanej płyty pokrytej warstwą kolodionu zawierającego substancję światłoczułą (jodek srebra), w wyniku czego powstawał na niej negatywowy obraz. Technika ta była stosowana na szeroką skalę od lat 50. do początku 80. XIX w. Oprócz jej zalet – czyli wysokiej czułości, możliwości odzwierciedlenia najdrobniejszych detali i niższym niż w przypadku dagerotypii kosztom – na jej rozpowszechnienie wpłynął również fakt, że Frederick Scott Archer (uznawany za wynalazcę tej techniki) nie opatentował swojego wynalazku. Niestety proces kolodionowy jest też nieco kłopotliwy, gdyż szklana klisza musi być pokryta kolodionem tuż przed naświetleniem, a następnie wywołana niezwłocznie, zanim on zastygnie (stąd nazwa – „mokra płyta”). Jest to skomplikowane, zwłaszcza poza atelier, gdyż fotograf jest zmuszony zabierać w plener ciemnię wraz z wszystkimi niezbędnymi substancjami i sprzętami.

Ekwipunek ;)
Laboratorium chemiczne, ciąg dalszy.

Fotograf przy pracy, w tle "przenośna" ciemnia.
Najpierw szklaną płytę należy przyciąć do rozmiaru gotowej odbitki, następnie trzeba ją oczyścić. Tuż przed wykonaniem zdjęcia pokrywa się płytkę warstwą wcześniej przygotowanego kolodionu, ponieważ jest to dość trudne, często warstwa kolodionu jest nierówna, szczególnie na brzegach, co nadaje zdjęciom charakterystyczny wygląd. Następnie płytę uczula się w kąpieli z azotanu srebra, po czym jeszcze mokrą (stąd nazwa) przenosi w zamkniętej kasecie do aparatu fotograficznego. Po trwającym kilka sekund naświetlaniu trzeba płytę wywołać i utrwalić. 
Tak dzieje się magia...
I oto gotowy negatyw, który na ciemnym tle zmienia się w normalne zdjęcie.

I te kilka sekund naświetlania okazują się kluczowe dla modela. Okazuje się, że zastygnięcie w bezruchu nawet na 4 sekundy jest niesamowicie trudne. Najdrobniejszy ruch skutkuje nieostrym zdjęciem, dlatego bardzo przydatne okazują się wszelkie stojaki i podpórki. Właśnie dlatego ludzie na starych zdjęciach są tak nienaturalnie wyprostowani i w ogóle się nie uśmiechają. Kolejnym ciekawym aspektem okazał się dobór odpowiedniej stylizacji i makijażu. Dopiero rozmowa z fotografem uświadomiła mi, że kolodion inaczej reaguje na światło i barwy, niż zwykła klisza fotograficzna. Dlatego musiałam zupełnie zmienić koncepcję ubioru - moje ukochane czernie dałyby na zdjęciach czarną plamę.
A oto efekt naszej współpracy. To co prezentuję na blogu to zdjęcie zdjęcia (oryginał znajduje się na szklanej płytce).
Ciekawostka - paznokcie miałam ciemnofioletowe, na zdjęciu są zupełnie jasne.
 
 
stylizacja, mua - ja
PS. Na 9 zdjęć, 5 okazało się udanych - podobno to świetny wynik.

6 komentarzy:

  1. ilościowo to faktycznie dobry wynik :) gratuluję i szczerze zazdroszczę, bo takie fotografie to sama magia - są realne, namacalne, jedyne - nie do powtórzenia :) dodając do tego fakt, że na każdej wyglądasz trochę inaczej - naprawdę bomba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię, dobre słowo od profesjonalnej fotografki liczy się podwójnie :*

      Usuń
  2. Wspaniałe zdjęcia! Wyglądają jak z zamierzchłej epoki, czyli tak połowy XX w.;) Moja babcia miała podobne zdjęcia i pończochy! Trzymała takie (pończochy) na mój ślub, ale niestety nie pasowały do ogólnej koncepcji. Dziś żałuję, że ich nie wzięłam. Swoją drogą, to mogłabyś zrobić wystawę swoich zdjęć, bo są profesjonalne i w różnych technikach. A w domu na ścianach pewnie już wiszą, co?
    Brawa dla fotografa i modelki w bezruchu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach szkoda tych babcinych pończoch, to fakt. Ale rozumiem cię, ja przez wiele lat też uważałam, że jestem zbyt nowoczesna na babcine rady. Teraz też żałuje, szczególnie, że ukochana babcia odeszła.
      A kto by przyszedł na wystawę, skoro wszystko jest już dawno w internecie ;) Ale bardzo dziękuję, za miłe słowo (nawiasem mówiąc w domu nie mam ani jednego swojego zdjęcia na ścianie - chyba dopiero kolodiony to zmienią).

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...