Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

6 sierpnia 2015

Summer in the city.



Przyznam szczerze, że kiedy zobaczyłam prognozę pogody na najbliższy tydzień, nie było mi do śmiechu. Nie lubię upałów, źle je znoszę (patrząc po karnacji moi przodkowie przybyli raczej z północnych fiordów, a nie z gorącego południa) a upał w mieście i w pracy doskwiera jeszcze bardziej. Jak sobie radzić, jeśli nie można wskoczyć do basenu (ani nawet pod prysznic przez gorące 8 godzin) a do tego okoliczności oraz niechęć do wystających ramiączek i kusych strojów nie pozwalają się zanadto roznegliżować?
Jak co roku latem stawiam na styl pin-up.  Zwiewne, rozkloszowane spódnice i wiązane koszule są jednocześnie wystarczająco eleganckie do pracy i mają wygląd kojarzący się z wakacjami.  Motyw: obowiązkowo wisienki, groszki, hawajskie wzory – choć nie przepadam za kwiecistymi wzorami dla barwnego hibiskusa robię wyjątek. Staram się wybierać naturalne materiały. W tym roku na wiosnę kupiłam dwie 100% bawełniane tkaniny, z których powstały letnie spódnice z koła, a z resztek mają powstać pinupowe szorty.
Na nogi klasyczne sandałki, moje ulubione to espadryle, które z powodzeniem można założyć do pracy. Japonki wg mnie są dobre wyłącznie na basen, no i jeszcze na plażę. 
Letnie wzory tkanin.
Dzwonek rowerowy - Tiger.
A jak jeszcze oprócz odpowiedniego stroju można radzić sobie z upałem? Ja stawiam na najprostsze i sprawdzone sposoby. Piję dużo wody (głównie wysoko zmineralizowanej – uwaga kryptoreklama Muszynianki), staram się jeść jak najwięcej owoców i warzyw oraz lekkich posiłków, jeśli to tylko możliwe unikam słońca (często wolę nadłożyć drogi, ale iść zacienioną stroną ulicy albo parkową alejką – nie dość, że jest chłodniej, to jeszcze unikam niechcianej opalenizny), zasłaniam rolety w oknach i jeśli tylko mogę wszędzie jeżdżę rowerem (przyjemność jazdy nieklimatyzowanym autobusem bądź tramwajem jest chyba każdemu dobrze znana).
A poza tym, oby do jesieni… albo choć do weekendu.
strój: spódnica - "Vaiolett" Krawiectwo Miarowe, koszula - Atmosphere, sandały - Allegro

2 komentarze:

  1. Zupełnie przez przypadek się tutaj znalazłam ale czuję, że jeszcze nie raz tu zawitam :D Szukałam inspiracji do zdjęć w stylu topielicy do których się przygotowuję (a raczej moja lalka:P) i proszę - trafiłam na świetny blog prowadzony przez łodziankę :) Na pewno jeszcze nie raz zajrzę :) Wspaniale pozujesz do zdjęć a styl masz świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz. Miło mi, że spodobał ci się mój blog - zapraszam do kolejnych odwiedzin :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...