Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

28 maja 2015

She's got legs.



Zdjęcie zostało zrobione przez wizjer analogowego aparatu fotograficznego - to nie filtr w PSie.

W ubiegłą niedzielę po raz kolejny cofnęłam się w czasie. Wspólnie z Retro Pasjonatami wzięłam udział w sesji zdjęciowej w technice mokrego kolodionu. Mistrzem alchemii był ponownie Wojtek. Już niedługo postaram się zamieścić zdjęcia kolodionów, tym razem wrzucam mini reportaż autorstwa Marcina - naczelnego retro pasjonata.
Piękna pogoda sprzyjała zdjęciom, humory dopisywały a w tle rozbrzmiewała muzyka z gramofonu. Był prawdziwy koszyk piknikowy z kawą w termosie i babeczki domowej roboty (upieczone przez Emilię, żonę Marcina). Krótko mówiąc - idealny retro dzień w doborowym towarzystwie.
Choć nie wszystko układało się idealnie, chemia płatała figle, niektóre zdjęcia pomimo powtórek nie chciały się udać. A mnie zupełnie znienacka zaatakowało słońce, co skończyło się niestety poparzeniem na karku. Mimo wszystko już dawno tak dobrze nie bawiłam się na sesji. I jestem pewna, że efekty będą doskonałe.
Świeżo wywołana odbitka :)

 fot. Marcin Wróblewski

23 maja 2015

To był maj...



Niedawno wspominałam o majówkowej wycieczce do Arboretum w Rogowie. Teraz nadszedł czas, abym mogła pokazać zdjęcia ze spaceru wśród kwitnących magnolii. W długi majowy weekend Arboretum corocznie przeżywa prawdziwe oblężenie. I nie ma w tym nic dziwnego, jest tam naprawdę pięknie. A ładna pogoda i rozległy teren sprzyjają spacerom.
 
Na wszelki wypadek wraz Ernestem (którego zdjęcia pojawiły się już na blogu przy okazji wizyty u Scheiblera) wybraliśmy się do Rogowa rano, dzięki czemu uniknęliśmy kolejek przy wejściu i tłoku na uroczych leśnych alejkach. W Arboretum spędziliśmy niemal trzy godziny, szkoda, że nie mieliśmy krokomierza, bo przemierzyliśmy też niezły dystans.
Arboretum Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego to jeden z największych tego typu ogrodów w Polsce. Położony jest w dawnym siedlisku leśnym i ma charakter parku leśnego. Na jego obszarze znajdują się jedne z najbogatszych i najciekawszych kolekcji drzew i krzewów Europy Środkowo-Wschodniej. Całości dopełniają leśne powierzchnie doświadczalne z obcymi gatunkami drzew leśnych i alpinarium.
 
Na plenerowy wypad założyłam marynarkę z baskinką Collectif Clothing i dwustronną czarno-fioletową spódnicę kupioną na Allegro (wspomniane tutaj). Makijaż i paznokcie są (jak na mnie) wyjątkowo wiosenne, zwykle unikam takiej ilości różu, ale tym razem wygrały barwy magnolii. Nawet pas do pończoch ozdabiają kwiaty ;)
 Więcej zdjęć Ernesta znajdziecie też na jego blogu: My life... In photography...


17 maja 2015

Południe w zoo, wieczór w muzeum.



A noc w domu...
Spódnica santa muerte - krawcowa, koszulka - motokoszulki.pl, kurtka - Cropp, baleriny - CCC.
Ale po kolei. Zauważyłam, że najbardziej intensywnie odczuwam weekend, jeśli porządnie się zmęczę, nachodzę, jednym słowem - wyrwę z domu. Dlatego zachęcona ładną pogodą w sobotnie przedpołudnie wybrałam się do zoo. Nie będę tu czarować, że łódzki ogród zoologiczny jest jakoś szczególnie wyjątkowy. Jednak ostatnio widać pewną poprawę infrastruktury i starania, aby pozyskać ciekawe zwierzaki. Mam też pewien sentyment z dzieciństwa, jak pewnie każdy łodzianin. Jednym słowem, jest to miłe miejsce na przedpołudniowy spacer (również dlatego, że wtedy nie ma jeszcze tłumów).
Gdzie jest Nemo?
Jedna z kóz w mini zoo zasmakowała w mojej spódnicy :) Mam nadzieję, że jej nie zaszkodzi...
Słonica Matylda jest już bardzo wiekowa, pamięta ją moja mama z lat młodzieńczych. No i znalazł się Król Julian.
Taki dandys przechadzał się po alejkach.
Natomiast wieczór postanowiłam spędzić w muzeum. Dlaczego nie noc, o tym za chwilę. Podobnie jak podczas zeszłorocznej Nocy Muzeów postanowiłam odwiedzić miejsce związane z łódzkim przemysłem filmowym. Rok temu odwiedziłam wspólnie z Vintage Girl Muzeum Kinematografii, w tym roku wybrałam się do Muzeum Animacji Se-ma-for. Polecam je każdemu, niezależnie od wieku.
Tak wygląda wnętrze animowanej lalki.
Bohaterowie mojego dzieciństwa :)

Ręka jest w kadrze specjalnie. Chciałam pokazać skalę. To niesamowite, jak dopracowane są te scenografie!
 
Później wybrałam się do Muzeum Włókiennictwa. W końcu Noc Muzeów bez Retro Pasjonatów, to noc stracona ;)
Ale Muzeum Włókiennictwa to nie tylko skansen i stare maszyny. To także nowoczesne multimedialne i interaktywne wystawy:
A później... Do domu, przed telewizor. Organizatorzy Nocy Muzeów zachęcali aby nie spać, tylko zwiedzać. Kusili kolejnymi rekordami - liczby otwartych obiektów, frekwencji, itp. Dla mnie niestety to wydarzenie straciło już swój pierwotny urok. Jeszcze kilka lat temu można było wieczorową porą, w spokoju zajrzeć w miejsca zwykle niedostępne po zachodzie słońca. Zamknięte muzea i teatry otacza mgiełka tajemnicy, zawsze myślę, że toczy się tam jakieś inne, zaklęte życie. Kto nie czuł nigdy dreszczyku ciekawości, mijając w nocy wielkie, opustoszałe gmaszyska, ten nie wie, o czym piszę.
Niestety obecnie Noc Muzeów to tłumy ludzi. Ja wiem i rozumiem, że to fajnie, że wyjście do muzeum staje się modne. Że takie instytucje muszą konkurować z multipleksami, galeriami handlowymi i mnóstwem innych jaskini rozrywek. Jednak nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy ustawiają się w kilkugodzinnej kolejce, żeby zobaczyć muzeum, które za drobną opłatą można zobaczyć codziennie (w wielu muzeach dla młodzieży są bilety za 1 zł! czy młodzież o tym wie?) w ciszy i spokoju. O godzinie 19.00 mijałam kolejkę do Pałacu Herbsta, która ciągnęła się niemal przez całą długość budynku - jakoś nie wierzę, że w jakikolwiek sposób przełoży się to na liczbę odwiedzających przez resztę roku. Wiem, że napiszę rzecz niepopularną, ale niektóre rzeczy powinny pozostać niszowe, aby nie stracić swego uroku. Nie chodzi mi o żadną ekskluzywność, czy snobizm - po prostu nie wszystko musi być dla mas. Z resztą nigdy nie pociągał mnie owczy pęd. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...