Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

7 października 2016

Trzech artystów - trzy filmy, które warto zobaczyć.



Rzadko się zdarza, żebym jak na szpilkach czekała na premię polskiego filmu. W tym sezonie, są takie filmy aż trzy (co absolutnie nie oznacza, że tylko te filmy zamierzam obejrzeć). W każdym razie, akurat te trzy zawierają elementy, które lubię oglądać w kinie: ciekawą biografię, opowiadają o znanych artystach i dzieją się w XX wieku.
 
1. Beksiński
 
Twórczość Zdzisława Beksińskiego poznałam jeszcze w liceum, kiedy to nauczycielka plastyki poleciła nam odwiedzić wystawę w Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi. Do dziś jestem jej za to wdzięczna. Potem już w czasach studenckich kilkukrotnie odwiedziłam Muzeum w Sanoku. Podziwiałam szczególnie jego wcześniejsze prace (malarstwo). Z kolei działalność Tomasza, trochę jakby mnie ominęła. Choć słyszałam o jego audycjach, to "odkryłam" go zbyt późno, żeby się nacieszyć.

Akcja filmu zaczyna się w 1977 roku, gdy Tomek Beksiński wprowadza się do swojego mieszkania. Jego rodzice mieszkają tuż obok, na tym samym osiedlu, przez co ich kontakty pozostają bardzo intensywne. Nadwrażliwa i niepokojąca osobowość Tomka powoduje, że matka – Zofia, wciąż martwi się o syna. W tym samym czasie Zdzisław Beksiński próbuje całkowicie poświęcić się sztuce. Po pierwszej nieudanej próbie samobójczej Tomka Zdzisław i Zofia muszą podjąć walkę nie tylko o syna, ale także o przywrócenie kontroli nad swoim życiem. Gdy Zdzisław podpisuje umowę z mieszkającym we Francji marszandem Piotrem Dmochowskim, a Tomek rozpoczyna pracę w Polskim Radiu, wydaje się, że rodzina najgorsze kłopoty ma już za sobą. Jednak seria dziwnych, naznaczonych fatum wydarzeń, dopiero nadejdzie…

Nie wiem, ile osób zna twórczość Zdzisława Beksińskiego, bardziej dogłębnie niż tylko z Internetu, z legendy jaka osnuła jego życie albo później z kronik policyjnych. Nie wiem też, ilu miłośników jego mrocznych obrazów zna również fotografie i grafiki komputerowe, które tworzył, bo przecież malarstwo to tylko część jego bogatej twórczości.  Nie wiem wreszcie, czy film o Beksińskich dotrze do szerszej publiczności, czy obejrzą go tylko osoby, którym to nazwisko nie jest obce. Recenzje filmu, które czytałam są lepiej niż dobre, a w weekend zamierzam przekonać się na własne oczy, czy recenzenci nie przesadzają z zachwytami. Dla mnie to absolutne "must see" tego sezonu.

Ostatnia rodzina (2016)
reżyseria: Jan P. Matuszyński
polska premiera: 30 września 2016 

2. Strzemiński
 
Nie ośmielę się napisać, że poznałam twórczość Strzemińskiego. Ostatecznie wizyta w Muzeum Sztuki w Łodzi i zobaczenie Sali Neoplastycznej, to zdecydowanie zbyt mało, żeby mienić się znawcą. Choć z drugiej strony, to i tak więcej, niż wie o działalności polskiej przed i powojennej awangardy przeciętny zjadacz chleba, zwykle niezbyt zainteresowany sztuką nowoczesną (nikomu nie ujmując, po prostu stwierdzam fakt). Sama nie jestem lepsza, Teorii widzenia też nie czytuję do poduszki. Bez obaw jednak, z na razie dość skąpych informacji o filmie, wynika, że teorii sztuki nie ma w nim na pierwszym planie.

Bohaterem filmu „Powidoki” jest Władysław Strzemiński, artysta, który nie poddał się socrealizmowi i doświadczył dramatycznych skutków swoich wyborów artystycznych. To film o tym jak socjalistyczna władza zniszczyła charyzmatycznego, niepokornego człowieka. Film „Powidoki” jest zapisem ostatnich lat życia Władysława Strzemińskiego. Rzecz dzieje się w Łodzi w latach 1948 – 1952. Strzemiński jest malarzem  i wykładowcą w łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Malarz awangardowy, twórca teorii unizmu, doceniony i podziwiany przed wojną w kraju i za granicą, nie cieszy się sympatią nowych władz. 

Film w dużej części kręcony był w Łodzi i już w czasie zdjęć, nie obyło się bez kontrowersji. Słynna na całą Polskę okazała się wypowiedź grającego główną rolę Bogusława Lindy, że Łódź jest miastem meneli. Ta niepochlebna opinia podobno poskutkowała później pewnymi problemami na planie, powodowanymi przez urażonych mieszkańców śródmieścia. Część osób nie zgadza się też z decyzją o nominowaniu „Powidoków”,  jako polskiego kandydata do Oscara. Ponieważ filmu nie widziałam, nie potrafię ocenić, czy broni się on w warstwie artystycznej, jednak z uwagi na łódzki wątek historii, bardzo mnie ta decyzja cieszy. 

Powidoki (2016)
reżyseria: Andrzej Wajda
polska premiera: 13 stycznia 2017

3. Kantor
 
Z wymienionej tutaj trójki artystów, twórczość Tadeusza Kantora zdecydowanie znam najsłabiej. Świadomie zetknęłam się z nią po raz pierwszy w łódzkim Muzeum Sztuki (znowu to samo muzeum), gdzie stoi sobie spokojnie pośrodku sali (w każdym razie stała tam, w tym muzeum dzieła „wędrują” co jakiś czas) szkolna ławka – tylko okazuje się, że to nie jest taka sobie zwykła ławka i zwykła szkoła. To ławka z Umarłej klasy. 

"Nigdy tu już nie powrócę" to filmowy portret Tadeusza Kantora, twórcy teatru Cricot 2, wybitnego malarza, grafika, scenografa, reżysera i performera, uważanego za jednego z ostatnich wielkich awangardzistów XX wieku. Film ten, to opowieść o twórczości i fascynującym życiu Tadeusza Kantora na tle najbardziej dramatycznych momentów historii XX wieku. Od dzieciństwa spędzonego w Wielopolu, przez naukę w gimnazjum w Tarnowie, studia na krakowskiej ASP i działalność w krakowskim środowisku artystycznym, po sukcesy międzynarodowe.

Nie udało mi się znaleźć zbyt wielu informacji o filmie. Nie licząc początkowej akcji promocyjnej bazującej na metamorfozie Borysa Szyca (swoją drogą wyglądającej bardzo efektownie), o zapowiadanej na II połowę tego roku premierze, na razie cisza. 
Kantor. Nigdy tu już nie powrócę (2016)
reżyseria: Jan Hryniak
polska premiera: ???

Na zakończenie ciśnie mi się jednak na usta gorzkie pytanie, kiedy doczekam się filmowych biografii (nie)znanych artystek? Kto i kiedy nakręci filmy o Katarzynie Kobro, Alinie Szapocznikow, Zofii Stryjeńskiej albo Tamarze Łępickiej? Ich biografie to gotowe scenariusze, pełne emocji i zwrotów akcji. Może któraś pani reżyserka się skusi, skoro panowie tylko o panach filmy kręcą…

2 komentarze:

  1. Należę do tych osób, które poznały twórczość Beksińskiego w liceum - miałam wtedy mroczną duszę, więc się identyfikowałam z wizjami artysty.
    Na razie czytam książkę Grzebałkowskiej.

    Szyc w roli Kantora? Trochę się boję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zapowiedziach wygląda dobrze.
      Grzebałkowską też czytałam. Wbiła mnie w fotel i nie mogłam odłożyć.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...