Moda retro, styl vintage, piękne i klimatyczne miejsca.
Stylizacje inspirowane nostalgią za minionymi laty,
dwudziestoleciem międzywojennym i złotymi latami Hollywood.

11 października 2016

Trzy zamki w dwa tygodnie.




Choć od końca wakacji minął już grubo ponad miesiąc, przytłoczona prozą życia i codziennymi sprawami, nie zamieściłam jeszcze obowiązkowego dla każdej blogerki i blogera wpisu ze zdjęciami z wakacji. A ponieważ obiecałam sobie odkurzyć bloga, nadrabiam zaległości. Tegoroczny urlop udało mi się spędzić dość aktywnie, odwiedzając przy tym kilka ciekawych zakątków naszego kraju, dlatego ten wpis może przydać się osobom, które chciałyby skorzystać z jesiennej pogody (która mam nadzieję, w końcu się poprawi) i wybrać się na kilkudniowy wypad, bądź weekendową wycieczkę.

Pieniny.

Pieniny są bez wątpienia jednym z najbardziej malowniczych zakątków Polski. Jest tam szczególnie pięknie właśnie teraz, kiedy stoki gór mienią się czerwienią i złotem - kolorami jesieni. Pierwszą część urlopu spędziłam w Szczawnicy – przepięknej uzdrowiskowej miejscowości, położonej co prawda w Beskidach Zachodnich, ale kojarzącej się właśnie z Pieninami. W górnej części miasteczka znajdują się zabytkowe zabudowania uzdrowiskowe (pijalnie wód i domy wczasowe, część z nich zadbana i wspaniale wyremontowana) i wąskie, brukowane uliczki przypominające swym klimatem paryski Montmartre (w każdym razie tak się tam czułam).


Do niewątpliwych okolicznych atrakcji należy spływ przełomem Dunajca. Pierwsze spływy dla turystów zaczęły być organizowane wraz z rozwojem turystki w tej okolicy i powstaniem uzdrowiska w XIX w. Dwugodzinna wyprawa tratwą (lub w wersji bardziej survivalowej krótsza pontonem lub kajakiem) po zakolach Dunajca jest niezapomnianym przeżyciem. 

Dla osób, które zdecydowanie lepiej czują się na suchym lądzie, doskonałą alternatywą dla spływu będzie wycieczka rowerowa wzdłuż przełomu Dunajca do Czerwonego Klasztoru na Słowacji. Mnie pokonanie tej trasy zajęło niecałe 2 godziny nieśpiesznej jazdy, przerywanej licznymi przestankami w celu podziwiania widoków. Trasa jest niezwykle malownicza i do tej pory wspominam ją z łezką w oku, jadąc rowerem do pracy wzdłuż szpaleru samochodów tkwiących w korku (albo co gorsza sama tkwiąc w tym korku). W Szczawnicy jest kilka wypożyczalni rowerów, przekroczenie granicy nie stanowi obecnie żadnego problemu, a po Słowackiej stronie można płacić złotówkami, więc taka wyprawa nie wymaga żadnych specjalnych przygotowań.
 

Oprócz Czerwonego Klasztoru na miłośników zabytków w bliskiej okolicy czekają zamki w Niedzicy i Czorsztynie (choć tu właściwie tylko pozostałości zamku). Zamek w Niedzicy został wzniesiony najprawdopodobniej w początkach XIV w. przez węgierskiego kolonizatora Rykolfa Berzeviczego na miejscu wcześniejszej budowli obronnej. Dzisiaj zamek obok funkcji muzealnej, spełnia też zadania hotelowo-gastronomiczne. Ten niezwykle malowniczo położony zameczek jest niewątpliwie jedną z największych atrakcji w regionie. Vis a vis Niedzicy, po drugiej stronie zalewu Czorsztyńskiego (to sztuczny zbiornik, w czasach świetności zamków w dolinie płynęła tylko rzeka) usytułowany jest Zamek Czorsztyn. Zamek w Czorsztynie to zabezpieczone i przygotowane do zwiedzania ruiny gotyckiego zamku z XIV wieku.  Oba zamki mają niezwykle bogatą i ciekawą historię, bo choć dziś rzadko o tym pamiętamy, tamte tereny stanowiły niegdyś południową granicę Polski i sąsiadowały z Węgrami. Osoby niezmotoryzowane nie muszą się martwić, ze Szczawnicy do zamków w sezonie turystycznym kursują busy, można również wykupić wycieczkę z przewodnikiem, obejmującą rejs po zalewie.

No i wreszcie góry – urlop w Szczawnicy nie liczy się, bez wędrówki na Sokolicę i Trzy Korony. Choć w okolicy jest mnóstwo malowniczych górskich szlaków, to te dwa masywy są najbardziej charakterystyczne i znane. Prowadzi na nie kilka dróg o różnym stopniu trudności, zatem nawet niedzielni turyści zdołają dostać się na szczyt. A jednocześnie nie jest to Morskie Oko, więc osób w klapkach raczej tu nie spotkamy. Dla zupełnie nie lubiących wspinaczki pozostaje jeszcze wyciąg na Palenicę i drugi do Wąwozu Homole (polecam kwaśnicę w schronisku koło wyciągu w Jaworkach, najlepsza jaką jadłam). 

Morze.


Drugą część urlopu spędziłam w malutkiej nadmorskiej miejscowości – w Kątach Rybackich. O Kątach nie mogę zbyt wiele napisać, ponieważ nie oferują zbyt wielu atrakcji turystycznych. Oferują za to ciszę, spokój, szeroki pas lasu przed wejściem na plażę, brak tłumów i wszechobecnego parawaningu. W bardzo bliskiej okolicy znajduje się Muzeum Stutthof w Sztutowie, przyznaję jednak, że nie zdobyłam się na zwiedzanie – wizyta w Muzeum Auschwitz-Birkenau przed laty wystarczy mi do końca życia. 
 
Nieco dalej znajduje się natomiast Zamek w Malborku od 1961 siedziba Muzeum Zamkowego w Malborku. Na zwiedzanie zamku warto zarezerwować sobie cały dzień i założyć wygodne buty. Zamek krzyżacki w Malborku jest największą ceglaną twierdzą w Europie. Osobiście bardzo polecam zwiedzanie z audioprzewodnikiem – to chyba najwygodniejsza forma poznania zamku. Można indywidualnie dopasować tempo zwiedzania i kolejność chodzenia po zakamarkach budowli (niemożliwe z wynajętym przewodnikiem) i nie ryzykować zabłądzenia w twierdzy (bardzo prawdopodobne bez przewodnika). Informacje nagrane na audioprzewodniku są interesująco i w prosty sposób przekazane, a co najistotniejsze w automatyczny sposób dopasowują się do miejsca, w którym akurat przebywamy. 
 
 
Przy okazji mała ciekawostka – wbrew powszechnej opinii Zamek nie został zdobyty przez wojska Kazimierza Jagiellończyka. Twierdza została wykupiona od najemników broniących zamku, którzy nie otrzymawszy zapłaty od Krzyżaków, oddali zamek w zamian za spłatę długu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...